facebook instagram
Copyrights © 2013 Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Home
  • Kategorie
    • Paznokcie
    • Włosy
  • O mnie
  • Kontakt

Pielęgnacja, włosy, kosmetyki

Hej :) Tak jak obiecałam dzisiaj robię aktualizację włosową. To, co rzuca mi się w oczy, kiedy porównuję zdjęcie z listopada z aktualnym, to długość. Wygląda na dobre więcej niż 3 cm,  z czego jestem baaaardzo zadowolona. Same spójrzcie.

Po lewej listopad 2013, po prawej luty 2014. Minęły niecałe 3 miesiące. Perspektywa jest trochę inna, ale patrząc względem ramion, widać te dodatkowe centymetry.


Jeśli chodzi o pielęgnację, używałam szamponów Timotei, Jantar a teraz Garnier Ultra Doux z awokado. Jako odżywkę przy każdym myciu maska Biovax, Nivea do długich włosów i resztki balsamu Seboradin Niger. Teraz znów kupiłam Garnier z awokado do kompletu z szamponem. Co jakiś czas robiłam też swoje własne maski. O olejowaniu zapominałam. Jedynie ich niewielkie ilości pojawiały się w moich miksturach.

Do stylizacji kupiłam obrotową lokówko suszarkę Babyliss. Jestem mega zadowolona i dziwię się, że wcześniej na to nie wpadłam. Do tej pory układałam włosy suszarką i osobną, drucianą, okrągłą szczotką. Teraz na wysuszenie włosów tracę o wiele mniej czasu, używam do tego jednej ręki a moja szczotka wykonana jest z włosia dzika. Po każdym jej użyciu moje włosy są gładkie, miękkie i idealnie ułożone. W dodatku nie niszczę ich poprzez szarpanie rozgrzanym metalem.

Tutaj aktualne zdjęcia w porównaniu z fleszem i bez, bo wiem, że potrafi on przekłamać rzeczywisty wygląd włosów.



Patrząc na swoje włosy jestem z siebie bardzo dumna. Wytrwałam w postanowieniu o niefarbowaniu ich i przestrzegam wielu pomocnych zasad. Dla przypomnienia, zaczynałam bloga z takim czymś... Nie da się ukryć, że było to jedno wielkie zniszczenie. Lata farbowania, prostowania i braku świadomości, że małe rzeczy mają wielki wpływ na wygląd włosów (np. tarcie ręcznikiem, spanie w mokrych i rozpuszczonych włosach itp.).



13:57 7 komentarze
Cześć kochane! Dawno mnie tu było i bardzo zaniedbałam bloga. Kompletnie straciłam wenę i siłę do tworzenia nowych postów. Mam teraz na głowie dużo obowiązków i coraz mniej czasu na opisywanie swojej pielęgnacji. Jeśli chodzi o główny temat, czyli włosy, to są one w świetnym stanie i ciągle sobie rosną, ale wiadomo, do celu jeszcze długa droga. W najbliższym czasie postaram się zrobić aktualizację ze zdjęciami. 
Jestem też w trakcie delikatnego remontu w pokoju. Nowe meble, kolor ścian i takie tam. Czuję, że pojawi się też post z inspiracjami do mojej sypialni. Będzie w niej bardzo jasno. Kolorem przewodnim będzie biel. 

To może na dziś tyle, teraz zapraszam Was do przeczytania recenzji kremu Iwostin, który miałam okazję przetestować dzięki aptece www.i-apteka.pl .

Do przetestowania wybrałam krem wzmacniający naczynka, bo mam delikatny problem z zaczerwienionymi miejscami na twarzy. Głównie środek policzków. Krem ma za zadanie intensywnie pielęgnować skórę naczynkową, nawilżać i zmniejszać zaczerwienienia. Stosowałam go na noc codziennie przez dwa miesiące.

Tubka kremu ma pojemność 40 ml. Mało, ale po dwóch miesiącach mam go jeszcze na pewno połowę, a może i więcej. Stwierdzam więc, że jest wydajny. Ilość odpowiadająca wielkości ziarnka grochu starcza na dokładne posmarowanie całej buzi. Po nałożeniu przez chwilę czuć tłustą warstwę, ale szybko się wchłania. W dodatku bardzo ładnie pachnie :)
Nie wywołał u mnie żadnych podrażnień, ale jeśli chodzi o nawilżenie, to dla mojej skóry było ono zdecydowanie za małe, bo po jakimś czasie znów pojawiły się suche skórki na skroniach, policzkach i czole. Nic chyba nie dorówna nawilżeniu, jakie daje mi Cetaphil. 
Główne zadanie, jakiemu miał sprostać, było zmniejszenie zaczerwienień. Jeśli mam być szczera, to nie widzę różnicy. Nie wiem z resztą, czy są jakieś kremy, które faktycznie potrafią poradzić sobie z tym problemem i są w rozsądnej cenie. 

Jeśli mam go ogólnie ocenić, to jest to przyjemny, lekki, delikatnie nawilżający krem, który nie wyrządzi nam szkody, ani nie zrobi nic bardziej pożytecznego. Jest jakby neutralny. Wykończę go i być może w przyszłości wypróbuję inne produkty z tej serii ze względu na ich delikatność. Może zainwestuję w jakiś żel do mycia twarzy lub tonik. 

Skład dla zainteresowanych:
Aqua Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Cyclomethicone, Decyl Cocoate, Glycerin, Ethyoxydiglycol, Capryli/Capric Triglyceride, Vitis Vinifera Oil, Propylene Glycol, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Squalane, Esculin, Tocopheryl Acetate, Pentaerythrityl Distearate, Glyceryl Stearate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Polysorbate 60, Shea Butter, panthenol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane Polysorbate 80, Troxerutin, Biosaccharide Gum, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, PEG-8, Tocopherol, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Parfum

Miałyście do czynienia z tą firmą? Jak wrażenia? 
13:16 2 komentarze
U mnie w mieście zima przyszła chyba już na dobre. Mroźne powietrze atakuje jak może i moje usta już zdążyły na tym ucierpieć. Zrobiły się strasznie spierzchnięte, pękają i schodzi z nich skóra. No jest ciężko. Bez większego zastanowienia poleciałam więc po ratunek do Rossmana. Wybór pomadek jest naprawdę ogromny. Mój wybór padł na Regenerujący balsam do ust z Eveline. Ma olejek arganowy i spf 20, wiec pomyślałam, że będzie w porządku. 

Jak wspomniałam, usta były w opłakanym stanie. Bałam się, że sam ten balsam może nie starczyć, ale jak się okazało po jednym dniu intensywnego używania wszystko wróciło do normy. Usta są gładkie i nawilżone a po masakrze nie ma ani śladu. Już po pierwszym użyciu przestałam odczuwać to specyficzne, nieprzyjemne pieczenie. Wiem, że nie jest to na pewno zasługa olejku, bo jest on w składzie przedostatni... :) Truskawki też tu za bardzo nie czuć, a ponoć jest to balsam truskawkowy. Trochę nas tu producent oszukuje, ale mimo to produkt działa świetnie i regeneruje nawet mocno wysuszone i popękane usta, wiec bardzo polecam. Uratował mnie i chyba zagości w mojej torebce na stałe. 

PS. Wiem, że ostatnio rzadko się tu pojawiam, ale dostałam nową pracę i wiecie jak to jest :) Próbuję jakoś poukładać sobie czas, więc niedługo wszystko wróci do normy. 
13:42 6 komentarze
Ostatnio znów przypomniało mi się o metodzie OMO (odżywka|mycie|odżywka) i z powodzeniem zaczęłam ją stosować. Kiedyś też myłam w ten sposób włosy, jednak nieco inaczej, bo na mokro. Wyglądało to tak, że wchodziłam pod prysznic, moczyłam włosy, na długość nakładałam odżywkę, nie spłukując jej myłam głowę szamponem, spłukiwałam całość i znów nakładałam odżywkę. Przyznam, że nie zauważyłam wtedy jakichś spektakularnych efektów. 

Jak wygląda metoda OMO na moich włosach?

Tym razem postanowiłam zmienić technikę. Teraz nakładam odżywkę na suche włosy około pół godziny przed planowanym myciem włosów. Czasem nawet zostawiam ją na całą noc w połączeniu z jakimś olejem. Odżywką, którą używam jest właściwie maska Biovax z olejami. Jeśli chodzi o szampon, to nie wymyślam, że musi być łagodny/mocny/specjalny. Używam tego, który aktualnie jest otwarty, czyli w tym przypadku Equilibra wzmacniająca. Drugą odżywką jest zazwyczaj również Biovax, bo go uwielbiam i jest dla moich włosów świetny. Jeśli nie on, to cokolwiek co muszę zużyć. Po tej metodzie zawsze dodatkowo zabezpieczam końcówki serum. Ja mam jeszcze trochę resztek serum z Biovaxu i to jego używam w tym celu. Ładnie pachnie, nabłyszcza i wygładza.

Po takim myciu włosy bardzo mi się odwdzięczają. Są super miękkie, jak nigdy! Gładkie, błyszczące i bardzo nawilżone i odżywione. Wyglądają wyjątkowo zdrowo. Stosuję tą metodę za każdym razem, kiedy myję włosy, czyli co 1/2 dni.

Któraś z Was stosuje tą metodę? Co o niej sądzicie?


19:18 12 komentarze
Wiem, że o tym płynie micelarnym mówiło się już dużo w blogosferze, ale ja zakupiłam go dopiero miesiąc temu, bo musiałam zużyć Biodermę. Garnier miał być właśnie jej tańszą alternatywą. Zapłaciła za niego niecałe 15 zł, a Bioderma kosztowała mnie ok. 50 zł. Trzeba jednak przyznać, że starczyła mi na 7 miesięcy, a miała 250 ml (!). Jest to jak najbardziej opłacalne, ale Garnier wychodzi jeszcze taniej i starcza na dłużej, bo jego pojemność wynosi 400 ml.

Więc tak, używam tego płynu już od miesiąca, a zużycie jest naprawdę niewielkie. Używam go do demakijażu twarzy, oczu i jako tonik. Wydaje się, że starczy mi na bardzo długo. Pozostawia na twarzy bardzo przyjemne uczucie, koi ją i łagodzi. Nie ściąga i nie wysusza skóry i nie zostawia zbyt tłustego filmu. Jest tak łagodny, że nie pojawiły mi się po nim podrażnienia ani pryszcze.

Jedyną jego wadą, jest jak dla mnie jego "bezzapachowość". Niby nie pachnie, ale kiedy nałożę go na twarz czuję jakby wilgotną ziemię z kwiatów.... średnio jest to przyjemne, ale taka jakość za taką cenę to naprawdę rzadkość. Mimo jego dziwnego (nie)zapachu warto w niego zainwestować. W dodatku często jest w promocji, więc jego cena waha się w granicach od 10 do 15 zł. 

Podsumowując: Łagodny (nie podrażnia, koi skórę), tani, dobrze oczyszcza, delikatnie nawilża, lekko śmierdzi.

Jest to po prostu bardzo przyjemny płyn do demakijażu. Łagodny i skuteczny, czego chcieć więcej? Jeśli macie na niego ochotę, jest teraz dostępny w Super-Pharm o 30% taniej. 
14:39 20 komentarze
Hej! Dziś postanowiłam zrobić małą aktualizację włosową. Wybaczcie mi tylko te nieprofesjonalne zdjęcia, ale ostatnio zawsze, kiedy chcę zrobić fotki do aktualizacji, to nie ma przy mnie mojego pomocnika :)
Może tego nie widać, ale końcówki z przodu są dość przesuszone i porozdwajane. To oczywiście zasługa tego, że zapuszczam włosy z boba i od tamtej pory nie odwiedziłam fryzjera, żeby mi je wyrównał, tylko sama przy nich mieszam. W listopadzie mam zamiar w końcu udać się do profesjonalisty, który nada moim włosom odpowiedni kształt. Mam nadzieję, że znajdę kogoś, kto zrozumie, że zależy mi na długości i skróci ich jak najmniej. 

Jeśli chodzi o pielęgnację, to przez ostatni czas używam wzmacniającego szamponu Equilibra. Sprawdza się raczej średnio i mam po nim dość szorstkie i matowe włosy, ale chcę już go zużyć i kupić coś nowego. Moimi odżywkami są Timotei Precious Oil, Nivea z keratyną i balsam Babuszki Agafii. Do tego co jakiś czas olejuję włosy. Ostatnio zaczęłam kombinować i wymieszałam olej kokosowy z Alverde i odżywką Biovax. Wyszło całkiem przyjemnie i odżywczo.
Po każdym myciu pryskam włosy odżywką bez spłukiwania z Gliss Kur i to wszystko. Narzekam tylko na te niesforne końcówki, ale niedługo się ich pozbędę. Wiem, że wtedy cała fryzura zyska zupełnie inny, zdrowszy wygląd.

Na zdjęciu poniżej widać kilka białych kropek z rozdwojonych końcówek. W rzeczywistości jest ich o wiele więcej i ogólnie włosy z przodu są o wiele bardziej zniszczone niż z tyłu. Zdecydowanie nadszedł czas odwiedzić fryzjera, w końcu minął już rok! Nie wiem, czy nie zrobić sobie przy twarzy tak zwanych "pazurków", żeby nadać włosom trochę lekkości ale jednocześnie pozbyć się jak najwięcej zniszczeń.

Chętnie przeczytam Wasze porady na temat kształtu fryzury przy włosach mojej długości.


15:41 13 komentarze
Starsze Posty

O mnie

About Me


Mam na imię Ola. Założyłam tego bloga w 2013 roku, aby udokumentować powrót moich włosów do zdrowia i dzielić się z Wami spostrzeżeniami na temat ich pielęgnacji. Dziś jest to babski blog o wszystkim. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie. Zapraszam ♥

Obserwatorzy

Archiwum

  • ▼  2018 (1)
    • ▼  kwietnia (1)
      • Aktualizacja włosowa kwiecień 2018
  • ►  2017 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2015 (4)
    • ►  października (1)
    • ►  lutego (3)
  • ►  2014 (96)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (10)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (8)
    • ►  lutego (8)
    • ►  stycznia (14)
  • ►  2013 (128)
    • ►  grudnia (13)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (10)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (11)
    • ►  lipca (10)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (14)
    • ►  lutego (21)
    • ►  stycznia (6)
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates