facebook instagram
Copyrights © 2013 Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Home
  • Kategorie
    • Paznokcie
    • Włosy
  • O mnie
  • Kontakt

Pielęgnacja, włosy, kosmetyki


Ostatnio na blogu pojawiały się "lekkie", graficzne posty, mam nadzieję, że się nie zanudziłyście :) Dziś przyszła pora na recenzję sławnej szczotki Tanglee Teezer. Na pewno każda z Was nie raz o niej słyszała. Ja słyszałam dużo i od dawna chciałam ją mieć. Ukochany spełnił moje małe życzenie i dzięki niemu piszę tego posta. (Przy okazji go pozdrawiam, bo regularnie czyta mojego bloga i często mi pomaga!)

Jakie było moje pierwsze wrażenie? WOW. Wcześniej widziałam Tanglee Teezer tylko w internecie. Nie wiedziałam, jak wygląda na żywo. Okazało się, że jest naprawdę spora, a jej kolor jest intensywniejszy niż na obrazkach. To taki wściekły, rażący róż, a kiedy patrzymy w "igiełki" możemy dostać oczopląsu - serio. Mimo rozmiaru w ręce trzyma się ją dobrze, ale na pewno ciężko jest zrobić kitkę. Myślałam też, że będzie trochę ważyć, a jest bardzo leciutka.

Jak się sprawuje? Tutaj drugie WOW. Żadna szczotka nigdy tak dokładnie nie rozczesała moich włosów. Pozostawia efekt gładkiej tafli, każdy włos jest oddzielony, a przynajmniej takie mam wrażenie. Jeśli chodzi o kołtuny, to nie ma mowy o żadnym bólu. Radzi sobie z nimi świetnie - nie ciągnie i i nie wyrywa.

Mój TŻ również bardzo polubił Tanglee Teezer. Dzięki niej może w końcu ułożyć włosy na bok tak, jak chce. Wcześniej robił to tylko palcami - różnica jest nieporównywalna. Aż zażyczył sobie TT na urodziny! :)

W regularnej cenie (ok. 55 zł)  jest to, moim zdaniem, duży wydatek jak na szczotkę, ale w promocji jak najbardziej można śmiało kupować. Nie będą to stracone pieniądze.

Słyszałam wiele opinii, że po dłuższym używaniu pojawiają się rozdwojone końce i jest to wina właśnie tej szczotki. Uważam, że każda szczotka podniszcza włosy. Szczególnie wtedy, kiedy często się jej używa (a wiadomo, że na początku używania TT większość osób jest w szoku, jak świetnie rozczesuje włosy i męczy je cały czas). Ja TT używam tylko raz, dwa razy dziennie, żeby rozczesać to, co plącze się za dnia. Do częstych poprawek używam drewnianego grzebienia z The Body Shop, który jest bezpieczny dla włosów.

Bardzo ją polubiłam i uważam, że jest o niebo lepsza od zwykłych szczotek, ale nie należy przesadzać, bo jak by nie patrzeć jest to plastik.


Macie? Używacie? Co sądzicie? :)
12:00 19 komentarze
Starsze Posty

O mnie

About Me


Mam na imię Ola. Założyłam tego bloga w 2013 roku, aby udokumentować powrót moich włosów do zdrowia i dzielić się z Wami spostrzeżeniami na temat ich pielęgnacji. Dziś jest to babski blog o wszystkim. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie. Zapraszam ♥

Obserwatorzy

Archiwum

  • ▼  2018 (1)
    • ▼  kwietnia (1)
      • Aktualizacja włosowa kwiecień 2018
  • ►  2017 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2015 (4)
    • ►  października (1)
    • ►  lutego (3)
  • ►  2014 (96)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (10)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (8)
    • ►  lutego (8)
    • ►  stycznia (14)
  • ►  2013 (128)
    • ►  grudnia (13)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (10)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (11)
    • ►  lipca (10)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (14)
    • ►  lutego (21)
    • ►  stycznia (6)
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates