Na pewno dobrze wiecie, że drewniane grzebienie i szczotki są o niebo lepsze od plastikowych, więc na ten temat nie muszę się zbytnio wywodzić. Drewnianym grzebieniem możemy spokojnie czesać włosy na mokro i sucho bez uszkodzenia ich. Oczywiście należy zachować ostrożność - nie szarpać i ciągnąć na siłę, to chyba oczywiste.
Swój grzebień kupiłam w The Body Shop za 19 zł. Myślę, że to nieduża cena za taki świetny produkt. Po pierwsze jest niewielki i zgrabny, przez co zmieści się w każdej torebce i będzie zawsze pod ręką. Dla mnie to duży plus, ponieważ nie wychodzę z domu bez szczotki/grzebienia. Następnym, bardzo istotnym faktem jest to, że nie niszczy struktury włosa. Super je rozczesuje, nie szarpie i przede wszystkim nie elektryzuje ich. Odkąd zaczęłam go używać wypada mi mniej włosów. Czesanie się nim to dla mnie czysta przyjemność i kiedy po tak długim czasie sięgam po coś innego, czuję ogromną, nieprzyjemną różnicę.
Uważam, że każda z nas powinna mieć takie cudo w swojej kosmetyczce :)
