sobota, 10 października 2015

Semilac Biscuit + Gold Disco ♥

Hej kochane :) Po długim czasie zebrałam się w końcu, żeby napisać nowego posta. Nie będę po raz kolejny pisać, że wracam, a potem usuwać ten post, bo jednak znów stracę chęci i wenę. Zacznę pisać, może nie regularnie, ale mam nadzieję, że z czasem wrócę do formy. Mam spore zaległości, jak i dużo nowych produktów do pokazania Wam, więc do dzieła.

Zacznę od lakierów hybrydowych firmy Semilac. Są już ona bardzo popularne w blogosferze, ale "swatchy" nigdy mało ;) Pokochałam te lakiery od pierwszego użycia. Zmieniam kolor raz na dwa tygodnie i nie mam żadnych odprysków po pierwszym dniu w pracy. Bomba! Zwykłe lakiery się chowają, ale ich zaletą było o wiele szybsze zrobienie pazurków. Mi ściągnięcie hybrydy i nałożenie nowej zajmuje półtorej godziny. Sporo, ale biorąc pod uwagę, że robię to raz na dwa tygodnie, to i tak nic.

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kolory, które w ostatnim tygodniu nosiłam na paznokciach. Wiem, że jest już jesień, a te kolory nie pasują, ale chciałam sobie jakoś umilić ostatnie cieplejsze i słoneczne dni.



032 Biscuit to bardzo delikatny, blady róż. Jest prześliczny, kobiecy i świetnie się prezentuje. Jest jednak tak delikatny i jasny, że potrzebuję nałożyć go trzy warstwy, żeby dobrze pokryć paznokieć, a i tak są malutkie prześwity. Mimo to wybaczam mu, bo jest piękny.

037 Gold Disco to złoty, mocno brokatowy kolor. Uznałam, że fajnie skomponuje się z bladym Biscuitem i chyba wyszło całkiem dobrze. Wiem już, że w okresie Nowego Roku na pewno pomaluję nim wszystkie paznokcie. Jest odważny, ale jednocześnie kobiecy i taki... seksowny :) Dlatego ląduje tylko na pojedynczych paznokciach. Jeśli chodzi o jego ściąganie, to usuwa się tak samo jak zwykłe hybrydy. To nie to samo co zwykły brokatowy lakier, z którym zawsze są problemy.


Co sądzicie o połączeniu tych dwóch kolorów? Nosicie hybrydy? Lubicie Semilac, czy macie inne ulubione firmy? Jestem bardzo ciekawa :)

niedziela, 15 lutego 2015

Styczniowa aktualizacja włosowa (po trzech miesiącach)

Hej :) Tak jak obiecałam dzisiaj robię aktualizację włosową. To, co rzuca mi się w oczy, kiedy porównuję zdjęcie z listopada z aktualnym, to długość. Wygląda na dobre więcej niż 3 cm,  z czego jestem baaaardzo zadowolona. Same spójrzcie.

Po lewej listopad 2013, po prawej luty 2014. Minęły niecałe 3 miesiące. Perspektywa jest trochę inna, ale patrząc względem ramion, widać te dodatkowe centymetry.


Jeśli chodzi o pielęgnację, używałam szamponów Timotei, Jantar a teraz Garnier Ultra Doux z awokado. Jako odżywkę przy każdym myciu maska Biovax, Nivea do długich włosów i resztki balsamu Seboradin Niger. Teraz znów kupiłam Garnier z awokado do kompletu z szamponem. Co jakiś czas robiłam też swoje własne maski. O olejowaniu zapominałam. Jedynie ich niewielkie ilości pojawiały się w moich miksturach.

Do stylizacji kupiłam obrotową lokówko suszarkę Babyliss. Jestem mega zadowolona i dziwię się, że wcześniej na to nie wpadłam. Do tej pory układałam włosy suszarką i osobną, drucianą, okrągłą szczotką. Teraz na wysuszenie włosów tracę o wiele mniej czasu, używam do tego jednej ręki a moja szczotka wykonana jest z włosia dzika. Po każdym jej użyciu moje włosy są gładkie, miękkie i idealnie ułożone. W dodatku nie niszczę ich poprzez szarpanie rozgrzanym metalem.

Tutaj aktualne zdjęcia w porównaniu z fleszem i bez, bo wiem, że potrafi on przekłamać rzeczywisty wygląd włosów.



Patrząc na swoje włosy jestem z siebie bardzo dumna. Wytrwałam w postanowieniu o niefarbowaniu ich i przestrzegam wielu pomocnych zasad. Dla przypomnienia, zaczynałam bloga z takim czymś... Nie da się ukryć, że było to jedno wielkie zniszczenie. Lata farbowania, prostowania i braku świadomości, że małe rzeczy mają wielki wpływ na wygląd włosów (np. tarcie ręcznikiem, spanie w mokrych i rozpuszczonych włosach itp.).



środa, 11 lutego 2015

Pomysły (inspiracje) na sypialnię

Cześć dziewczyny :) Chcę wrócić do regularnego pisania, to moje małe postanowienie. Zacznę jednak od niezbyt wymagających postów, jak np. dzisiejsze inspiracje, żeby znów się w to wszystko wdrożyć. W weekend na pewno będzie aktualizacja włosowa, która ostatnio była w listopadzie! Jestem ciekawa, jak bardzo urosły mi włosy.
Dzisiejszy post to zbiór kilku inspiracji na urządzenie sypialni, bo właśnie jestem w trakcie małych zmian. Mam nadzieję, że zainspiruję nie tylko siebie, ale i Was. Chcę, żeby mój pokój wyglądał schludnie i przede wszystkim przytulnie. Podoba mi się motyw z popularną ostatnio bielą, jednak jak już mówiłam, chcę żeby mój pokój był przytulny i ciepły, więc meble będą w kolorze jasnego drewna, a reszta dodatków w bieli i beżach. 


Bardzo podoba mi się tak zaścielone łóżko. Dużo poduszek i kilka ciepłych pledów. Na pewno zainwestuję w kilka puszystych poduszek i "misiowy" koc.


W nowym wystroju kosze też będą nieodłącznym elementem. Zawsze miałam mało miejsca, żeby trzymać gdzieś swoje pierdółki. Kosze rozwiążą ten problem. Chcę dokładnie takie, wiklinowe. Plastikowe niezbyt mi się podobają.


Moja nowa szafa nie ma luster, więc będę musiała powiesić jakieś na ścianie, ale nie rozpaczam, bo zawsze takie mi się marzyło. Nie wiem jeszcze, czy wolę jakieś w lekko starym stylu, czy zwykłe, proste, bez żadnych udziwnień. 





Źródło zdjęć: www.pinterest.com

niedziela, 8 lutego 2015

Iwostin, wzmacniający krem na naczynka

Cześć kochane! Dawno mnie tu było i bardzo zaniedbałam bloga. Kompletnie straciłam wenę i siłę do tworzenia nowych postów. Mam teraz na głowie dużo obowiązków i coraz mniej czasu na opisywanie swojej pielęgnacji. Jeśli chodzi o główny temat, czyli włosy, to są one w świetnym stanie i ciągle sobie rosną, ale wiadomo, do celu jeszcze długa droga. W najbliższym czasie postaram się zrobić aktualizację ze zdjęciami. 
Jestem też w trakcie delikatnego remontu w pokoju. Nowe meble, kolor ścian i takie tam. Czuję, że pojawi się też post z inspiracjami do mojej sypialni. Będzie w niej bardzo jasno. Kolorem przewodnim będzie biel. 

To może na dziś tyle, teraz zapraszam Was do przeczytania recenzji kremu Iwostin, który miałam okazję przetestować dzięki aptece www.i-apteka.pl .

Do przetestowania wybrałam krem wzmacniający naczynka, bo mam delikatny problem z zaczerwienionymi miejscami na twarzy. Głównie środek policzków. Krem ma za zadanie intensywnie pielęgnować skórę naczynkową, nawilżać i zmniejszać zaczerwienienia. Stosowałam go na noc codziennie przez dwa miesiące.

Tubka kremu ma pojemność 40 ml. Mało, ale po dwóch miesiącach mam go jeszcze na pewno połowę, a może i więcej. Stwierdzam więc, że jest wydajny. Ilość odpowiadająca wielkości ziarnka grochu starcza na dokładne posmarowanie całej buzi. Po nałożeniu przez chwilę czuć tłustą warstwę, ale szybko się wchłania. W dodatku bardzo ładnie pachnie :)
Nie wywołał u mnie żadnych podrażnień, ale jeśli chodzi o nawilżenie, to dla mojej skóry było ono zdecydowanie za małe, bo po jakimś czasie znów pojawiły się suche skórki na skroniach, policzkach i czole. Nic chyba nie dorówna nawilżeniu, jakie daje mi Cetaphil. 
Główne zadanie, jakiemu miał sprostać, było zmniejszenie zaczerwienień. Jeśli mam być szczera, to nie widzę różnicy. Nie wiem z resztą, czy są jakieś kremy, które faktycznie potrafią poradzić sobie z tym problemem i są w rozsądnej cenie. 

Jeśli mam go ogólnie ocenić, to jest to przyjemny, lekki, delikatnie nawilżający krem, który nie wyrządzi nam szkody, ani nie zrobi nic bardziej pożytecznego. Jest jakby neutralny. Wykończę go i być może w przyszłości wypróbuję inne produkty z tej serii ze względu na ich delikatność. Może zainwestuję w jakiś żel do mycia twarzy lub tonik. 

Skład dla zainteresowanych:
Aqua Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Cyclomethicone, Decyl Cocoate, Glycerin, Ethyoxydiglycol, Capryli/Capric Triglyceride, Vitis Vinifera Oil, Propylene Glycol, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Squalane, Esculin, Tocopheryl Acetate, Pentaerythrityl Distearate, Glyceryl Stearate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Polysorbate 60, Shea Butter, panthenol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane Polysorbate 80, Troxerutin, Biosaccharide Gum, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, PEG-8, Tocopherol, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Parfum

Miałyście do czynienia z tą firmą? Jak wrażenia? 

niedziela, 30 listopada 2014

SOS dla suchych ust zimą - balsam Eveline Cosmetics

U mnie w mieście zima przyszła chyba już na dobre. Mroźne powietrze atakuje jak może i moje usta już zdążyły na tym ucierpieć. Zrobiły się strasznie spierzchnięte, pękają i schodzi z nich skóra. No jest ciężko. Bez większego zastanowienia poleciałam więc po ratunek do Rossmana. Wybór pomadek jest naprawdę ogromny. Mój wybór padł na Regenerujący balsam do ust z Eveline. Ma olejek arganowy i spf 20, wiec pomyślałam, że będzie w porządku. 

Jak wspomniałam, usta były w opłakanym stanie. Bałam się, że sam ten balsam może nie starczyć, ale jak się okazało po jednym dniu intensywnego używania wszystko wróciło do normy. Usta są gładkie i nawilżone a po masakrze nie ma ani śladu. Już po pierwszym użyciu przestałam odczuwać to specyficzne, nieprzyjemne pieczenie. Wiem, że nie jest to na pewno zasługa olejku, bo jest on w składzie przedostatni... :) Truskawki też tu za bardzo nie czuć, a ponoć jest to balsam truskawkowy. Trochę nas tu producent oszukuje, ale mimo to produkt działa świetnie i regeneruje nawet mocno wysuszone i popękane usta, wiec bardzo polecam. Uratował mnie i chyba zagości w mojej torebce na stałe. 

PS. Wiem, że ostatnio rzadko się tu pojawiam, ale dostałam nową pracę i wiecie jak to jest :) Próbuję jakoś poukładać sobie czas, więc niedługo wszystko wróci do normy.