poniedziałek, 30 grudnia 2013

Propozycje makijażów na sylwestra

Dla mnie takie makijaże są poza zasięgiem, bo kompletnie nie umiem malować oczu, ale tego dnia będę się starać :) Bardzo podobają mi się obsypane brokatem oczy i nie zamierzam się poddać!
A Wy planujecie zaszaleć z sylwestrowym makijażem?

niedziela, 29 grudnia 2013

Typowa kobieta na niedzielę

Postanowiłam rozpocząć nową, zabawną serię na blogu. Co niedzielę będę publikować obrazek, który pokazuje nasze zachowania i "życiowe" problemy. Pół żartem - pół serio. Co wy na to? :)

Ja chyba nigdy nie zrobię idealnych kresek....


sobota, 28 grudnia 2013

Moje kosmetyczne odkrycia 2013

Rok 2013 dobiega końca, za chwilę minie rok, odkąd prowadzę bloga i szykuję z tej okazji rozdanie :) Bądźcie czujne! Tymczasem w wolnej chwili postanowiłam kosmetycznie podsumować mijający rok i pokazać wam moje "odkrycia", kosmetyki, które sprawdziły się świetnie i na pewno z nich nie zrezygnuję.


1. Odżywka Ganier awokado i masło karite. Niesamowita, działająca cuda, drogeryjna odżywka do włosów. Mówię to ja i wiele innych zadowolonych z niej osób. Recenzja >KLIK<

2. Cetphil, balsam do twarzy i ciała. Wielofunkcyjny, delikatny, nie zapychające krem to twarzy i całego ciała. Na jego rzecz odstawiłam wszystkie inne mazidła. Poprawił stan mojej cery. Recenzja >KLIK<

3. Pomadka regenerująca Yves Rocher. Moja najlepsza regenerująca pomadka do ust. Nie znam lepszej od niej. Potrafi świetnie zregenerować i nawilżyć. Recenzja >KLIK<

4. Odżywka Jantar. Wcierka po której miałam na głowie ogromny wysyp baby hair i która dała porządnego kopa do wzrostu moim włosom. Recenzja >KLIK<

5. Puder Rimmel Stay Matte. Najlepszy puder, którego nigdy nie zdradzę. Matuje i daje piękny, naturalny efekt.

6. Taglee teezer to moje nowe odkrycie, ale już wiem, że to jedna z najlepszych szczotek. Nic tak delikatnie nie rozczesuje kołtunów. Recenzja w najbliższym czasie.

7. Drewniany grzebień The Body Shop. Najlepszy grzebień, jaki do tej pory miałam i również nie zmierzam go zmienić. Świetnie rozczesuje włosy nie niszcząc ich i nie szarpiąc i mieści się do każdej torebki. Recenzja >KLIK<

8. Bioderma Sebium Pore Refiner. To również moje nowe odkrycie. Najlepsza baza świata, niesamowicie matuje i pozostawia taki efekt aż do umycia twarzy! Recenzja w najbliższym czasie.

czwartek, 26 grudnia 2013

Stay Matte VS Affinimat


Święta, święta i po świętach. Przychodzę dziś do Was z recenzją porównawczą dwóch matujących podkładów. Są zupełnie inne, ale mają jedno wspólne zadanie - matowienie skóry. Który z nich się sprawdził? Zapraszam do lektury :)
Nie przejmujcie się dużą różnicą w kolorze. Jeden kupowałam późnym latem a drugi zimą.

KONSYSTENCJA:
Rimmel Stay Matte: gęsta, powiedziałabym nawet, że bardzo gęsta
Maybelline Affinimat: bardzo lejąca

WYDAJNOŚĆ:
Rimmel Stay Matte: ze względu na konsystencję bardzo wydajny
Maybelline Affinimat: niewydajny, z opakowania zawsze wydobywa się za dużo podkładu

TRWAŁOŚĆ:
Rimmel Stay Matte: średnia w kierunku całkiem dobrej, trzyma się lepiej niż Affinimat pewnie przez to, że jest tak gęsty
Maybelline Affinimat: średnia, po nałożeniu rano, po południu już prawie go nie ma

KRYCIE:
w obu przypadkach jest średnie, żaden z nich nie zakryje większych niespodzianek, ale Affinimat bardzo ładnie ukrywa moje lekkie zaczerwienienia na policzkach

KOLOR:
Rimmel Stay Matte: zdecydowanie ciemnieje na twarzy i wpada w pomarańcz, który w ogóle mi nie pasuje
Maybelline Affinimat: nie ciemnieje, wpada w żółty, który idealnie mi pasuje

MATOWIENIE:
Rimmel Stay Matte: po dwóch godzinach wszystko wychodzi na jaw i cera świeci się jak przed nałożeniem podkładu
Maybelline Affinimat: matem możemy cieszyć się kilka godzin dłużej. Uważam, że to przez dużą ilość alkoholu, na którą wskazuje intensywny zapach

OGÓLNIE:
Rimmel Stay Matte: jest ciężki i można zrobić sobie nim krzywdę; ciemnieje; matuje na krótko; szybko zasycha; nie zapycha; nie ma zapachu; nie wchodzi w pory;
Maybelline Affinimat: jest lekki; matuje na dłużej; ładnie stapia się ze skórą; nie ciemnieje; ukrywa zaczerwienienia; ma bardzo intensywny zapach; wchodzi w pory; podkreśla suche skórki; jest niewydajny;

Moim zdaniem oba podkłady są mocno średnie, ale o wiele bardziej przypadł mi do gustu Affinimat. Szczególnie teraz, kiedy dostałam na święta bazę z Biodermy, o której niedługo pojawi się post!

Używałyście któregoś z tych podkładów? Co o nich sądzicie?


piątek, 20 grudnia 2013

Recenzja - kuracja Seboradin Niger


Jak wiecie, od 30 października testuję kurację Seboradin Niger. Wraz z wykończeniem szamponu nadszedł czas na recenzje.

Do rzeczy. Testy rozpoczęłam ponad miesiąc temu. Odstawiłam wszystko na rzecz kuracji Niger. Codziennie używałam szamponu, balsamu i lotionu. Pokrótce opiszę każdy produkt z osobna a na koniec podsumuję całość.

Szampon Seboradin Niger. Zacznę od podstaw, czyli opakowania. Jest ono proste i schludne - takie, jak lubię najbardziej. Buteleczka jest świetna - ani zbyt miękka, ani twarda. Otwarcie solidne, ale nie sprawiające problemu. Całość dobrze sprawdza się pod prysznicem, kiedy mamy mokre dłonie. Z całej kuracji szampon był najmniej wydajny i skończył się najszybciej, mimo, że konsystencja nie jest ani zbyt wodnista, ani zbyt gęsta. Absolutnie nie można stosować go solo, ponieważ możemy mieć duży problem z rozczesaniem włosów. Konieczny jest balsam zalecany do kompletu, lub chociaż jakakolwiek inna odżywka. Zapach jest mocny i intensywny. Nie każdemu może przypaść do gustu, ale na szczęście nie utrzymuje się długo na włosach. Ogólnie szampon nie wywołał podrażnień ani nie uczulił. Dokładnie domywa skórę głowy i pozostawia uczucie świeżości. Po umyciu moje włosy były lśniące, miękkie i gładkie. Średnio zmniejszył przetłuszczanie się skóry głowy.





Balsam Seboradin Niger. Nakładałam go na długość od ucha w dół po uprzednim umyciu włosów szamponem. Jest znacznie wydajniejszy od szamponu i ma gęstszą konsystencję. Zapach jest tak samo mocny i intensywny jak w przypadku szamponu. Balsam ten sprawia, że włosy stają się miękkie i zdecydowanie ułatwia ich rozczesywanie. Jeszcze kiedy są mokre widać, że nabrały zdrowego połysku. Po wyschnięciu stają się lśniące, gładkie, miękkie i zdecydowanie odżywione.











Lotion Seboradin Niger. Używałam go po każdym umyciu włosów na skórę głowy i całą ich długość. Jest to najbardziej wydajny produkt spośród całej kuracji. Zużycie po ponad miesiącu jest niewielkie. Opakowanie jak u poprzedników - wygodne i solidne. Nie trzeba stosować dużo produktu, ponieważ rozpyla się go całkiem sporo. Zapach jest mocny i intensywny - typowy dla tej kuracji, ale, jak już wyżej wspomniałam, nie utrzymuje się na włosach. Produkt nie obciążył włosów ani po zastosowaniu na mokro, ani na sucho. W drugim przypadku nawet bardzo fajnie odświeżył włosy.












Ogólne efekty: Po pierwsze - zauważyłam całkiem sporo baby hair, z czego jestem naprawdę zadowolona, bo oznacza to, że kuracja ta ożywiła moje cebulki. Wszystkie te produkty zdecydowanie przyczyniły się do wzrostu i pobudzenia moich włosów. Po drugie - wypadanie zostało ograniczone do minimum. Właściwie wypadały mi może 1-2 włosy pod prysznicem. Zawiodłam się trochę w kwestii zmniejszenia łojotoku, ale jestem przyzwyczajona że praktycznie żaden produkt nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Przynajmniej u mnie. O łagodzeniu podrażnień nie mogę się wypowiedzieć, bo nie miałam takiego problemu.
Jestem bardzo zadowolona z tej kuracji i efektów jakie przyniosła. Włosy odżyły i są w lepszym stanie. Zdecydowanie jest ona godna polecenia!

Jeśli któraś z Was chce wygrać taką, lub inną kurację Seboradin, zapraszam do wzięcia udziału w konkursie. Śpieszcie się, bo trwa tylko do 26 grudnia! Szanse są duże, bo zgłosiło się mało osób.

wtorek, 17 grudnia 2013

Essie Limo Scene

Dziś pokażę Wam mój ulubiony zimowy lakier, który męczę dzień w dzień już dwa tygodnie :) O tej porze roku uwielbiam jasne kolory. Essie jest super trwały! Wytrzymuje spokojnie tydzień bez żadnych wspomagaczy. Bardzo szybko wysycha nawet, kiedy nakładamy dużo warstw a całkiem szeroki pędzelek pozwala na idealną aplikacje.




sobota, 14 grudnia 2013

Za co kocham zimę?


1. Za powód do przytulania 
2. Za duże, ciepłe swetry 
3. Za gorące, rozgrzewające napoje 
4. Za piękne widoki wieczorem 
5. Za święta 
6. Za kupowanie choinki 
7. Za robienie i dostawanie prezentów 
8. Za pyszne świąteczne potrawy 
9. Za choinkę, która pięknie rozświetla pokój 
10. Za kolorowe lampki w pokoju 
11. Za zapachowe świeczki 
12. Za wspólne ubieranie choinki 
13. Za pięknie wystrojone miasto 
14. Za rzucanie się śnieżkami  
15. Za jeżdżenie na łyżwach 
16. Za świąteczne filmy 
17. Za sylwester 
18. Za wolne, leniwe dni 
19. Za magiczne, świąteczne piosenki 
20. Za odliczanie dni do świąt 
21. Za skrzypiący pod butami śnieg 
22. Za rozpakowywanie prezentów
23. Za mróz na szybach
24. Za radość i uśmiech
25. Za niespodzianki

A Wy za co kochacie zimę? :)

piątek, 13 grudnia 2013

Winter tag!


1.  Ulubiony lakier do paznokci
Zimą bardzo lubię wszelkie biele i nude. W tym roku uwielbiam Essie Limo Scene. Mimo mojego zamiłowania do jasnych kolorów na pewno nie zabraknie też typowo świątecznej czerwieni.

2. Ulubiona pomadka.
Nie lubię szminek ani błyszczyków. Cały rok stawiam na nawilżenie i zdrowy, naturalny wygląd. Tej zimy towarzyszy mi pomadka regenerująca z Yves Rocher.

3. Najcieplejsze ubranie na zimę.
Oczywiście swetry, swetry i swetry. Te "wyjściowe" jak i "po domu". Uwielbiam :)

4. Ulubiony zapach świec na zimę.
Wszystkie świąteczne Yankee Candle. Kocham te słodkie i intensywne zapachy.

5. Ulubiony napój na zimę.
Zdecydowanie herbata i okazjonalnie gorące czekolady.

6. Ulubiony film.
Wszystkie świąteczne romansidła. Lubię je oglądać i marzyć :)

7. Ulubione danie na święta.
Od zawsze i na zawsze - pierogi ruskie i najbardziej te domowej roboty. Mmmm!

8. Ulubiona kolęda.
Nie przepadam za typowymi kolędami, ale bardzo lubię Mariah Carey - All i want for christmas

9. Ulubiona świąteczna dekoracja.
Lampki. Lubię lampki zarówno na choince jak i porozwieszane w pokoju. Kiedy nie świeci się nic oprócz nich zapada magiczny nastrój :)

10. Wymarzony prezent pod choinkę.
Nie mam nic takiego, są to na ogół drobne rzeczy, które nie są nieosiągalne. Hm... może chciałabym telewizor, bo to już większy wydatek :)

11. Jak, gdzie spędzasz tegoroczne święta.
Jak zawsze z rodziną i ukochanym :)


Zapraszam tagu wszystkich chętnych!

czwartek, 12 grudnia 2013

Wygraj kurację Seboradin!


Witam moje drogie Panie :) Mam dla Was mały konkurs w którym fundatorem nagród jest firma Seboradin! Jest to super okazja do przetestowania ich świetnych kosmetyków, dlatego więc serdecznie zapraszam do wzięcia udziału!

Aby wziąć udział w konkursie należy:
1. W komentarzu odpowiedzieć na pytanie: 
Którą z kuracji Seboradin chciałabyś otrzymać i dlaczego? 
2. Polubić na Facebooku Moc Włosów 
3. Być publicznym obserwatorem mojego bloga
4. Przy odpowiedzi podać adres mailowy

Konkurs trwa od dziś tj. 12.12.2013 do 26.12.2013
Ze wszystkich zgłoszeń wybierzemy trzy i nagrodzimy je wybranymi kuracjami Seboradin.
Zapraszam i życzę powodzenia :)



piątek, 6 grudnia 2013

Pomysły na świąteczne prezenty dla niego

Święta zbliżają się coraz większymi krokami, więc przyszła pora na propozycje prezentów dla mężczyzn. Wybrałam to, co uważam za klasyczne i co powinno zadowolić większość. Sugerowałam się trochę podpowiadającym mi mężczyzną :)

  • ZEGAREK. Dodatków nigdy mało, klasycznych tym bardziej. Moim zdaniem nic nie doda mężczyźnie więcej klasy niż elegancki zegarek. Taki osobnik w moich oczach jest kilka razy przystojniejszy :)

  • ZESTAWY DO GOLENIA. Standard, klasyka i zawsze potrzebna rzecz, a na święta można się pokusić o coś więcej niż jednorazowe maszynki.

  • ZESTAWY ZAPACHOWE. Która z nas nie chciałaby, żeby nasz mężczyzna ładnie pachniał. Tym bardziej będziemy zadowolone, jeśli same wybierzemy zapachy :)

  • KARTA PODARUNKOWA. Wręczamy ukochanemu kartę podarunkową i idziemy z nim na zakupy, co to by go nie poniosło i nie kupił czegoś nieodpowiedniego :)

czwartek, 5 grudnia 2013

Pomysły na świąteczne prezenty dla niej

Postanowiłam, że podsunę Wam trochę pomysłów na świąteczne prezenty. Oczywiście jestem jak najbardziej za tym, aby obdarować ukochaną osobę /członka rodziny/przyjaciela czymś, o czym mówi od dłuższego czasu i co potajemnie nam sugeruje, ale jeśli się tak nie dzieje a nie macie żadnych pomysłów - służę radą. Wybrałam rzeczy, które po części sama chciałabym dostać oraz które wydają mi się uniwersalne. Powinny zadowolić większość :)

Rozdzielę tego posta na dwa, bo nie chcę, żeby był za długi. Dziś coś dla mężczyzn, czyli propozycje prezentów dla pań. A jutro coś dla kobiet, czyli pomysły na niespodzianki dla ojców, mężów i kochanków :)


Pomysły na prezenty dla niej.
Wybrałam rzeczy, które kobiety uwielbiają, a uwielbiają drobiazgi, wszelkie "przydasie" oraz wszystko co mięciutkie, puszyste i użyteczne w domu. Osobiście uwielbiam wszelkiego rodzaju dodatki i z doświadczenia wiem, że kobiety nie przechodzą obok nich obojętnie. Lubimy również dostawać to, na co zwykle szkoda nam pieniędzy. W moim przypadku jest to ładna bielizna, więc i ona musiała znaleźć się na tej liście.


  • PIŻAMA. Pierwszą rzeczą jest ciepła piżama i wygodne kapcie. Nie ma nic przyjemniejszego od leniuchowania w ładnym, domowym ubraniu. Może nie każdy lubi różowy, ale ja stworzyłam taką właśnie przypadkową kompozycje. Nie wiem jak wy, ale ja uważam, że ten zestaw jest uroczy. Całość możecie kupić w H&M.




  • BIELIZNA (seksowna). Zostając przy temacie ubrań - wspominałam wyżej o ładnej bieliźnie. Myślę, że jest to rzecz, na którą kobiety na co dzień nie wydają zbyt dużo pieniędzy i nie przykładają do niej wagi. Zwykle pozostajemy przy podstawowym staniku i majtkach, ale kto nie chciałby czasem zaszaleć? Mężczyzno czytający tego posta - kup swojej kobiecie bieliznę. Obydwoje na tym skorzystacie ;) If you know... Ekhem, moje propozycje znów wybrałam ze sklepu H&M. Są to o wiele grzeczniejsze wersje niż te, które mam na myśli, ale nie chcę, żeby zrobiło się niesmacznie. Dorzucam ładny szlafrok, co to by nie zmarznąć, bo przecież jest zima!





  • POŚCIEL. Dla wielu z nas sypialnia to rzecz święta i musi być w niej schludnie, ładnie i czysto. Nowa pościel to super sprawa dla potencjalnych kur domowych, które uwielbiają upiększające dodatki sprawiające, że robi się przytulnie. Nic tylko spędzić cały dzień w łóżku z laptopem :) Moje propozycje są z Home&You


  • ŚWIECE. Jeśli Twoja kobieta jest maniaczką, albo chociaż lubi zapachowe świece, koniecznie kup jej Yankee Candle i to w największym rozmiarze. Szarpnij się okazjonalnie, a ona będzie w siódmym niebie.

  • WSZELKIEGO RODZAJU PIERDOŁY. Tutaj pozwoliłam sobie trochę zaszaleć. Pod słowem "wszelkiego" i "pierdoły" kryją się drobiazgi, które każda z nas lubi oglądać i zawsze się przy nich zatrzyma, co w większości przypadków denerwuje naszych mężczyzn. Dodatkowo są to rzeczy, które tylko oglądamy, bo jak już gdzieś wyżej wspomniałam, szkoda nam pieniędzy, ale jeśli dostaniemy je w prezencie, będziemy wniebowzięte. Oto kilka moich propozycji:





środa, 4 grudnia 2013

Paleta Sleek Make Up, Au Naturel


Przedstawiam Wam dzisiaj znaną paletkę Sleek Au Naturel. W internecie cieszy się dobrą opinią, więc i ja się na nią skusiłam. Jest to moja pierwsza paleta do makijażu i jestem z niej naprawdę zadowolona.

Zawiera 12 kolorów, które idealnie nadają się do codziennego makijażu, ale są też odcienie z którymi można poszaleć. Kilka jest matowych a kilka perłowych. Kolory są piękne i naprawdę dobrze napigmentowane. Za stosunkowo niedużą cenę (ok. 38 zł) otrzymujemy produkt o przyzwoitej jakości. Kilka z nich podczas malowania się osypuje, ale zawsze można wspomóc się chusteczką lub po prostu najpierw zabezpieczyć skórę pod oczami pudrem, a potem strzepnąć go wraz z osypanym cieniem. Ja nie widzę tu dużego problemu.

Dodatkowo cienie są trwałe. Nie spodziewałam się, że na moich trudnych powiekach wytrzymają tak długo, a jednak. Łatwośc nakładania i możliwość budowania koloru poprzez dokładanie kolejnych warstw to następny plus.

Opakowanie ma spore, przydatne lusterko, co uważam za dużą zaletę.

Podsumowując- jestem bardzo zadowolona z tej paletki. Jest to moja pierwsza i idealnie trafiona. Nie mam z nią żadnych problemów a używanie jej to czysta przyjemność. W przyszłości skuszę się na inne Sleek'i :)




Moja ulubiona vlogerka zrobiła makijaż właśnie tą paletką. Zapraszam do oglądania :)


środa, 27 listopada 2013

Promocja w Rossmanie - co kupiłam?


Ja też nie uległam promocji w Rossmanie- niestety portfel nieco zeszczuplał, ale takiej okazji nie mogłam przegapić :) Musiałam się tam wybrać, ponieważ i tak skończył mi się puder i podkład.

Co więc wpadło do mojego koszyka?
Podkład Maybelline Affinimat w odcieniu 02 light porcelain. Zawsze szukam czegoś matującego, więc i tym razem nie mogło być inaczej. Zdążyłam już zauważyć, że wybrałam idealny dla siebie odcień, wpadający w żółty, który świetnie stapia się z moją skórą, a mat jest taki, jak w większości przypadków, czyli średni, ale na pewno dłuższy niż przy Rimmel Stay Matte, do którego nie wrócę. Planuje recenzję porównawczą tych dwóch podkładów, bo obydwa są matujące i z podobnej półki cenowej.
Następną rzeczą jest puder Rimmel Stay Matte, który jest świetny i nie zamierzam go zmieniać. Na mojej cerze sprawdza się idealnie.
Kupiłam również korektor Bourjois healthy mix w kolorze 51. Jest to moje pierwsze opakowanie, ale na pewno nie ostatnie. Super zakrywa zaczerwienienia i worki pod oczami.
Rzeczą, której nie mogłam się oprzeć jest eyeliner Maybelline lasting drama. Naczytałam się o nim tyle dobrego, że koniecznie musiałam go mieć. Jeszcze go nie używałam, ale troszkę testowałam. Dołączonym pędzelkiem kreskę maluje się super łatwo.
Na koniec dorzuciłam dwa lakiery do paznokci. Miałam ochotę na coś w odcieniu nude, więc wybrałam Astor, z którego jestem bardzo zadowolona. Nie robi smug i szybko wysycha. Drugim lakierem jest krwistoczerwony Miss Sporty, który też jest dobrej jakości.

A Wy co kupiłyście w Rossmanie? A może którejś z Was udało się opanować szał zakupowy? :)



czwartek, 7 listopada 2013

Antyperspirant Nivea Stress Protect


Jakiś czas temu z ciekawości kupiłam antyperspirant Nivea Stress Protect. Wybrałam go nie bez powodu. Mam sporą styczność ze stresującymi sytuacjami, które z nerwów zalewają mnie potem więc pomyślałam, że jeśli się sprawdzi, będzie strzałem w dziesiątkę. Postanowiłam go więc przetestować.

Do tej pory nie spotkałam się z takim produktem. Zwykle brałam pierwszy lepszy dezodorant z półki i cieszyłam się, jeśli chociaż trochę wytrzymywał. Oczywiście nie wytrzymywał. Nivea Stress Protect DAJE RADĘ chronić mnie cały dzień :) Dzięki niemu mogę czuć się swobodnie w każdej chwili.
Jego zapach jest delikatny, kobiet i nienachalny. Nie zostawia śladów na ubraniach i szybko wysycha. Nie podrażnia wrażliwej skóry pod pachami. Opakowanie jest estetyczne i cieszy oko.
Największym plusem jest jednak świetna skuteczność. To pierwszy dezodorant, który tak dobrze się u mnie sprawdził. Przy następnych zakupach na pewno kupię go ponownie.

niedziela, 3 listopada 2013

Hello November!

Listopad pełną parą, więc czas na inspiracje!


środa, 30 października 2013

Seboradin Niger - moja nowa kuracja


Z przyjemnością informuję Was, że nawiązałam współpracę z firmą Inter Fragrances, która znana jest z kuracji Seboradin, w ramach której mogłam wybrać jedną z nich do przetestowania. Padło na Seboradin Niger.

Wskazania kuracji:
Włosy przetłuszczające się, osłabione lub wypadające. Pielęgnacja włosów i skóry głowy w przypadku ŁZS, łuszczycy i łupieżu. Dla kobiet i mężczyzn.

Jest to więc coś idealnego dla moich włosów. Przetłuszczanie i tłusty łupież to moja zmora. Dodatkowo fajnie będzie powstrzymać jesienne wypadanie.

Działanie i efekt:
Zawiera wyciąg z czarnej rzodkwi bogaty w związki siarki, witaminy oraz mikroelementy, które zapobiegają przetłuszczaniu się włosów, regulują pracę gruczołów łojowych oraz dostarczają niezbędnych składników odżywczych wzmacniając cebulki włosów. Wyciąg ze skrzypu polnego jest bogatym źródłem krzemu - zwiększa odporność na grzybicę i zakażenia bakteryjne. Ekstrakt z ziela dziurawca łagodzi podrażnienia skóry głowy, eliminuje swędzenie, działa uspokajająco na wieniec układu nerwowego, regulując pracę gruczołów łojowych. Gliceryna intensywnie nawilża, wygładza włosy i ułatwia ich rozczesywanie. Tartak poprawia ukrwienie skóry głowy i powstrzymuje wypadanie włosów. Tymol działa antybakteryjnie. Włosy są wzmocnione, odżywione, nawilżone i mniej się przetłuszczają, odzyskują zdrowie i piękny wygląd.

Dziś użyłam swojego zestawu po raz pierwszy i byłam pozytywnie zaskoczona. Jak tylko wykończę produkty, napiszę na ten temat sporą recenzję.

Moja współpraca ma też plusy dla Was, dziewczyny :) Za jakiś czas możecie spodziewać się rozdania, którego sponsorem nagród będzie Seboradin!


poniedziałek, 28 października 2013

Pogrubiający tusz do rzęs Yves Rocher Sexy Pulp


Jakiś czas temu robiąc zakupy w Yves Rocher założyłam sobie kartę, dzięki której przy następnych zakupach mogłam odebrać tusz do rzęs. Długo nie czekając udałam się na ponowne zakupy i upomniałam o swój prezent :) Okazał się on bardzo dobry, więc z chęcią Wam o nim opowiem.

Wybrałam sobie kolor czarny, który faktycznie idealnie oddaje czerń i jest bardzo intensywny. Uważam to za duży plus, bo niektóre tusze sprawiają wrażenie szarych i po nałożeniu prawie nie widać różnicy.
Pierwszy raz miałam do czynienia ze szczoteczką w kształcie klepsydry, która okazała się dla mnie idealna. Wyciągamy za jej pomocą odpowiednią ilość tuszu i nie zrobimy sobie krzywdy. Ogromnym plusem jest efekt, jaki pozostawia. Moje rzęsy po nałożeniu tego tuszu są o wiele dłuższe, grubsze i wyraźniejsze. Absolutnie nie są sklejone, taka sytuacja w ogóle nie miała miejsca. Są za to bardzo dobrze rozczesane i oddzielone od siebie. Nie zostawia on też żadnych grudek ani nie osypuje się nawet po całym dniu.

Ten tusz to mój faworyt. Nie miałam innego produktu do rzęs, który sprawdził się równie dobrze. Znalazłam w końcu coś lepszego od Maybelline Colosal Volume i póki co nie mam zamiaru z niego rezygnować.
Jedynym jego minusem jest cena, która wynosi mniej więcej 50 zł, ale w YR często są promocje, więc przymykam na to oko.
Wystawiam mu pewną 6!

środa, 23 października 2013

Biała kredka do powiek - NYX Jumbo Eye Pencil



Witam Was po trochę długiej nieobecności. Baaardzo przepraszam, ale zaczęłam kurs na prawo jazdy i nie spodziewałam się, że będzie to tak czasochłonne i męczące :( Mimo wszystko będę starała się znaleźć czas na regularne prowadzenie bloga.

Dziś przychodzę do Was z recenzją kredki do powiek NYX Jumbo Eye Pencil, w kolorze numer 604 Milk, czyli po prostu białej. Jest świetna, więc koniecznie muszę opowiedzieć o jej zaletach :)

Po pierwsze jest dostępna w Douglasie w szafie NYX za 19 zł. Uważam, że nie jest to dużo za tak dobry kosmetyk, a ostatnio była promocja i można było kupić ją za kilka złotych mniej.
Kredka sprawdza się świetnie pod brwiami i w kącikach oczu. Bardzo ładnie rozświetla, a dodatkowo długo się utrzymuje, nawet cały dzień. Jest miękka, dzięki czemu bardzo łatwo możemy rozetrzeć ją palcem. Bardzo dobrze podbija kolor cieni na powiekach i sprawia, że utrzymują się dłużej, jednak może trochę wysuszać, więc przestałam używać jej w tym celu. Łatwo nałożyć ją na linię wodną. Jest to bezbolesne, ponieważ jest bardzo miękka (niektóre kredki są twarde i drapią). Kolor na linii jest wyrazisty i długo się utrzymuje.

Podsumowując:
+miękka
+dobrze napigmentowana
+tania
+ma wiele zastosowań
+trwała

Nie znalazłam w niej minusów. Uwielbiam tą kredkę i chętnie kupię jeszcze inne kolory, a jest w czym wybierać, bo gama jest naprawdę spora :) Z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić.







Zapraszam do obserwowania mnie na Instagramie :) 


poniedziałek, 14 października 2013

Drewniany grzebień z The Body Shop


Na pewno dobrze wiecie, że drewniane grzebienie i szczotki są o niebo lepsze od plastikowych, więc na ten temat nie muszę się zbytnio wywodzić. Drewnianym grzebieniem możemy spokojnie czesać włosy na mokro i sucho bez uszkodzenia ich. Oczywiście należy zachować ostrożność - nie szarpać i ciągnąć na siłę, to chyba oczywiste.

Swój grzebień kupiłam w The Body Shop za 19 zł. Myślę, że to nieduża cena za taki świetny produkt. Po pierwsze jest niewielki i zgrabny, przez co zmieści się w każdej torebce i będzie zawsze pod ręką. Dla mnie to duży plus, ponieważ nie wychodzę z domu bez szczotki/grzebienia. Następnym, bardzo istotnym faktem jest to, że nie niszczy struktury włosa. Super je rozczesuje, nie szarpie i przede wszystkim nie elektryzuje ich. Odkąd zaczęłam go używać wypada mi mniej włosów. Czesanie się nim to dla mnie czysta przyjemność i kiedy po tak długim czasie sięgam po coś innego, czuję ogromną, nieprzyjemną różnicę.
Uważam, że każda z nas powinna mieć takie cudo w swojej kosmetyczce :)

piątek, 11 października 2013

Seboradin - weź udział w konkursie!



Witajcie moje drogie :) Macie ochotę na konkurs? Oj myślę, że macie! Dziś około godziny 14 firma Seboradin startuje ze świetnym i prostym konkursem. Każda z Was może spróbować w nim swoich sił!

Waszym zadaniem będzie stworzenie fryzury zgodnej z jesiennymi trendami. Poszperajcie trochę w internecie, zajrzyjcie na Fanpage firmy Seboradin [KLIK] i zainspirujcie się. Fryzurkę uwiecznijcie na zdjęciu na którym musi być widoczna również kartka z napisem "Jesienne inspiracje Seboradin". Swoją pracę zamieście w Facebook'owej aplikacji [KLIK] Saboradin i czekajcie na wynik :)
Konkurs trwa do 31.10.2013
Nagrody I-III przyznawane będą przez Jury, a nagrody IV-V trafią do osób, których zgłoszenia uzyskają największą ilość głosów.

Do konkursu zapraszam wszystkich. Uważam, że to super okazja do wygrania bardzo dobrych kosmetyków :)

wtorek, 8 października 2013

Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji


Po zakochaniu się w Garnierze AiK stwierdziłam, że wypróbuję coś innego z serii Ultra Doux. Co mi tam, może będzie równie dobre? Niestety... pod prysznicem trochę się zawiodłam.

Opakowanie jest standardowe dla tych kosmetyków. Pojemność 200 ml, opakowanie pozwala na swobodne wydobywanie odżywki, bo jest ustawione zamknięciem do dołu. Regularna cena wynosi ok. 9 zł, ale bardzo często na te produkty jest promocja.
Pachnie cudownie - jak guma balonowa z dzieciństwa. Po prostu porusza moje kubki smakowe i mam ochotę wylać ją sobie na język, jakkolwiek to zabrzmi :) Jest to najlepiej pachnąca odżywka jaką do tej pory miałam. Uwielbiam jej zapach, który niestety nie utrzymuje się na włosach :(
Nie zrobiła jednak na mnie większego szału. Po jej zastosowaniu włosy są gładkie, lekko nawilżone i lekko błyszczące. Dla mnie jest po prostu OK. Plusem jest też to, że nie obciąża, oraz że włosy się nie puszą (to właśnie ma niwelować na odżywka). Dodatkowo jest łatwo dostępna w drogeriach i całkiem wydajna, mimo trochę rzadkiej konsystencji. Problem pojawia się pod prysznicem. Nałożona na włosy jest "tępa" i próba rozprowadzenia jej kończy się nieprzyjemnym ciągnięciem.
Nie kupię jej ponownie, bo wiem, że są o wiele lepsze odżywki.





piątek, 4 października 2013

Średniej długości inspiracje włosowe

Ścięłam ostatnio włosy, więc wrzucam Wam kilka średniej długości włosowych inspiracji. Krótkie też jest ładne :)