niedziela, 30 listopada 2014

SOS dla suchych ust zimą - balsam Eveline Cosmetics

U mnie w mieście zima przyszła chyba już na dobre. Mroźne powietrze atakuje jak może i moje usta już zdążyły na tym ucierpieć. Zrobiły się strasznie spierzchnięte, pękają i schodzi z nich skóra. No jest ciężko. Bez większego zastanowienia poleciałam więc po ratunek do Rossmana. Wybór pomadek jest naprawdę ogromny. Mój wybór padł na Regenerujący balsam do ust z Eveline. Ma olejek arganowy i spf 20, wiec pomyślałam, że będzie w porządku. 

Jak wspomniałam, usta były w opłakanym stanie. Bałam się, że sam ten balsam może nie starczyć, ale jak się okazało po jednym dniu intensywnego używania wszystko wróciło do normy. Usta są gładkie i nawilżone a po masakrze nie ma ani śladu. Już po pierwszym użyciu przestałam odczuwać to specyficzne, nieprzyjemne pieczenie. Wiem, że nie jest to na pewno zasługa olejku, bo jest on w składzie przedostatni... :) Truskawki też tu za bardzo nie czuć, a ponoć jest to balsam truskawkowy. Trochę nas tu producent oszukuje, ale mimo to produkt działa świetnie i regeneruje nawet mocno wysuszone i popękane usta, wiec bardzo polecam. Uratował mnie i chyba zagości w mojej torebce na stałe. 

PS. Wiem, że ostatnio rzadko się tu pojawiam, ale dostałam nową pracę i wiecie jak to jest :) Próbuję jakoś poukładać sobie czas, więc niedługo wszystko wróci do normy. 

niedziela, 23 listopada 2014

Aktualizacja i moja cudowna, domowa odżywka!

Dziś chciałam się z Wami podzielić moją eksperymentalną maską do włosów, którą z nudy postanowiłam stworzyć. Nie chciałam robić czegoś wymyślnego, a jedynie użyć tego, co mam w swojej kuchni i co Wy na pewno też macie. Nie spodziewałam się, że uzyskam po niej taki świetny efekt. Teraz o wiele częściej będę używać na włosy domowe produkty, bo wiem, że one faktycznie działają!

Składniki potrzebne do wykonania maski:
> miód (nawilża, zatrzymuje wilgoć, nabłyszcza i zmiękcza)
> sok z cytryny (nabłyszcza i zmiękcza)
> mleko (nabłyszcza, zmiękcza, nawilża i wzmacnia)

Przepis: Wszystkie składniki należy wymieszać razem w misce. Proporcje są nieważne, ja robię to na oko, ale oczywiście nie robię tego za dużo, bo mam dość krótkie włosy. Konsystencja będzie wodnista. Najpierw moczę jak najwięcej włosów w miseczce a później delikatnie rozprowadzam maskę łyżeczką na reszcie włosów (nakładam ją na całą długość łącznie ze skórą głowy) Związuję je w koka i po pół godziny myję głowę. Po tym nakładam jakąś odżywkę i gotowe. Ze zmyciem mojej maski nie było problemu, mimo że miód może wydawać się kłopotliwy.

Efekt jest niesamowity, zupełnie inny, niż po samych odżywkach. Włosy są sypkie, mięciutkie, błyszczące i bardzo gładkie, idealnie wygładzone. W dodatku koszt tej domowej odżywki jest praktycznie zerowy, bo wszystkie te składniki kupujemy do codziennego użytku. 
Ostatnio mam ochotę na eksperymentowanie z własnoręcznymi maskami. Nie dość, że nie trzeba tracić pieniędzy na gotowe produkty, to jeszcze uzyskuje się lepszy efekt w naturalny sposób. W mojej masce nie ma nic szkodliwego w przeciwieństwie do tej drogeryjnej. 

Jak u Was wygląda używanie domowych produktów w pielęgnacji włosów? Eksperymentujecie?

A tutaj moja mała włosowa aktualizacja w postaci zdjęcia. Tydzień temu byłam u fryzjera podciąć lekko końcówki i jakoś je ogarnąć po moim samodzielnym wyrównywaniu ich. Jestem z tej wizyty bardzo zadowolona. Odkryłam naprawdę dobrą fryzjerkę, która wie co znaczy podciąć tylko końcówki. W dodatku była bardzo miła, chwaliła moje włosy że są bardzo zdrowe i zadbane. Mało tego była wyjątkowo delikatna. Mycie głowy było przyjemnością. Niektóre fryzjerki używają do tego celu paznokci, ta Pani użyła palców :) Zszokowało mnie też to, że do suszenia używała zimnego powietrza! Za to ogromny plus. Po tej wizycie moje włosy zdecydowanie odżyły a do Pani Agnieszki na pewno wrócę.
Tyle na ten temat. Jeśli chodzi o pielęgnację, to ostatnio jest ona minimalna. Zużyłam szampon wzmacniający Equilibra, teraz używam nowej wersji Babydream, którą uwielbiam. Odżywki wciąż są te same, czyli Timotei Precious Oils, Nivea z keratyną, maska to standardowo Biovax. Jedyne urozmaicenie to domowa maska o której napisałam wyżej.
Włosy są w dobrym stanie, ale pojawił się problem nadmiernego wypadania. Nie wiem, jak się z tym uporać i jaki suplement wybrać. Wiele z nich źle wpływa na moją cerę.

Wybaczcie, że zdjęcia nie wyglądają najlepiej, ale nie ma już odpowiedniego światła. Po lewej z lampą błyskową, po prawej bez.




środa, 12 listopada 2014

Zimowa wishlista, czyli list do Świętego Mikołaja ♥

Ostatnio prawie całkiem udaje mi się realizować moje wishlisty. Z poprzedniej (klik) kupiłam płaszcz, koszulę, sweter i buty. Reszta nie była aż tak ważna, może poza torebką, która przechodzi i do tej listy. Oto więc moja zimowa lista życzeń, Mikołaj może mi trochę z nią pomóc :)

1. Żakardowy sweter. Marzy mi się właśnie w taki wzór. Jest piękny. Ten ze zdjęcia pochodzi z H&M, ale w Stradivariusie widziałam jeszcze ładniejszy. Na 100% będzie mój. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Jest ciepły, miły w dotyku idealny na zimę.
2. Lokówka Remington CI9532. Właśnie ta, duża, 32 mm. Mam coraz dłuższe włosy więc mam ochotę eksperymentować z fryzurami. Marzą mi się piękne loki, bo moje włosy wyprostowane wyglądają mizernie. Loki dodałyby im objętości a w dodatku wyglądają mega uroczo.
3. Skórzane spodnie. Wymarzyłam sobie takie, bo fajnie wyglądałyby z moim nowym płaszczem. Poza tym są bardzo kobiece i uwielbiam oglądać z nimi wszelkie stylizacje. Mam nadzieję, że znajdę gdzieś takie, które będą dobrze na mnie leżeć. Już się sobie w nich wyobrażam :)
4. Torebka. Moja zeszłoroczna ma już nieźle obdarte rączki, więc czas na nową. Podoba mi się ta z H&M, ale wiem, że torebki z tego sklepu nosi bardzo dużo osób, więc będę chyba szukała gdzieś indziej.
5. Portfel. W sklepach jest pełno ślicznych portfeli. Ja chciałabym jakiś elegancki i może w jasnym kolorze, bo ostatnio dominuje u mnie czerń i szarość. Ten ze zdjęcia pochodzi z Mohito. Ma w środku dużo przegródek na karty i dokumenty, osobne na monety i banknoty i miejsce na zdjęcia :) Koniecznie chcę właśnie taki, do którego będę mogła wsadzić zdjęcia, bo zawsze mi się marzył ale nigdy jakoś go nie kupiłam.

Jak tam mają się Wasze listy do Mikołaja? :)

wtorek, 11 listopada 2014

Odżywkowanie włosów (OMO)

Ostatnio znów przypomniało mi się o metodzie OMO (odżywka|mycie|odżywka) i z powodzeniem zaczęłam ją stosować. Kiedyś też myłam w ten sposób włosy, jednak nieco inaczej, bo na mokro. Wyglądało to tak, że wchodziłam pod prysznic, moczyłam włosy, na długość nakładałam odżywkę, nie spłukując jej myłam głowę szamponem, spłukiwałam całość i znów nakładałam odżywkę. Przyznam, że nie zauważyłam wtedy jakichś spektakularnych efektów. 

Jak wygląda metoda OMO na moich włosach?

Tym razem postanowiłam zmienić technikę. Teraz nakładam odżywkę na suche włosy około pół godziny przed planowanym myciem włosów. Czasem nawet zostawiam ją na całą noc w połączeniu z jakimś olejem. Odżywką, którą używam jest właściwie maska Biovax z olejami. Jeśli chodzi o szampon, to nie wymyślam, że musi być łagodny/mocny/specjalny. Używam tego, który aktualnie jest otwarty, czyli w tym przypadku Equilibra wzmacniająca. Drugą odżywką jest zazwyczaj również Biovax, bo go uwielbiam i jest dla moich włosów świetny. Jeśli nie on, to cokolwiek co muszę zużyć. Po tej metodzie zawsze dodatkowo zabezpieczam końcówki serum. Ja mam jeszcze trochę resztek serum z Biovaxu i to jego używam w tym celu. Ładnie pachnie, nabłyszcza i wygładza.

Po takim myciu włosy bardzo mi się odwdzięczają. Są super miękkie, jak nigdy! Gładkie, błyszczące i bardzo nawilżone i odżywione. Wyglądają wyjątkowo zdrowo. Stosuję tą metodę za każdym razem, kiedy myję włosy, czyli co 1/2 dni.

Któraś z Was stosuje tą metodę? Co o niej sądzicie?


poniedziałek, 10 listopada 2014

Chuda - źle, gruba - źle.

Mam nadzieję, że tytuł posta nikogo nie urazi. Wiem, że ludzie różnie reagują na słowo "gruba", ale chciałam sprowokować Was do przeczytania dzisiejszego wpisu. Dotyczy on pewnego problemu, z którym jako osoba szczupła stykam się bardzo często.

O co chodzi? Już mówię. Jestem szczupła. Tak, jak widać jest to problem. Nie dla mnie, bo uważam się za osobę o normalnych wymiarach i kształtach. Kości mi nie wystają, biust i biodra są na swoim miejscu. Noszę rozmiar 34/36. Jak się okazuje dla wielu ludzi jest to dziwne. Dlaczego w naszym kraju, jeśli masz rozmiar mniejszy niż 40 to jesteś podejrzewana o anoreksję? 
Najgorszy tekst, jaki z tego powodu w życiu usłyszałam brzmiał "Jak ona sobie poradzi w pracy, jest taka chuda". To, że jestem chuda, nie znaczy, że nie mam siły! Mam jej tyle samo co przeciętny człowiek! A w dodatku jestem sprawniejsza i zwinniejsza od "większych".
Nie wiem, może większość tych słów jest wywołana zazdrością. Mam naprawdę duży apetyt, jem całą masę słodyczy, właściwie to ciągle jem. To nie moja wina, że mam takie ciało, ale bardzo się z tego cieszę. Uwielbiam wyglądać tak, jak wyglądam i uważam to za atut. Rozmiar 36 jest zdrowy, normalny.

Może będziecie się zastanawiać, ile ja właściwie ważę. Ważę 45/46 kg i mam 164 cm wzrostu. Brzmi strasznie i można by pomyśleć, ze faktycznie mam niedowagę, ale tak nie jest. Taka jest moja natura. Z resztą widziałyście zdjęcie mojego ciała tu, w zdjęciach tygodnia, czy tak wygląda wychudzone ciało? Nie mam nic z anorektyczki. Ludziom niestety nigdy nie dogodzisz. 

Post jest trochę chaotyczny, bardziej musiałam się wyżalić. Któraś z Was spotkała się z podobnym problemem? Mnie momentami doprowadza to do szału.