piątek, 31 maja 2013

Moje włosy w maju - aktualizacja

Przyszedł czas na włosową aktualizację. Cieszę się z każdego, nowego milimetra i z niecierpliwością czekam na długość do pasa :D Ojjj długa droga przede mną...

Używałam tych samych kosmetyków co w kwietniu, więc nie będę się powtarzać. Doszło tylko serum Biovax na końcówki.

Na dzisiejszym, majowym zdjęciu mam świeżo umyte i wysuszone włosy.

Po lewej stronie włosy w kwietniu, po prawej w maju.

Bez flesza

Z fleszem
Ładnie widać odrost. Ostatni raz chemiczną farbą zostały potraktowane w sierpniu 2012, a Khadi szybko wypłukuje się z moich włosów. Ohhh, czekam na dzień, w którym będę miała długie i całkiem naturalne włosy!

Mój największy problem polega na tym, że wszystko pięknie ładnie, ale końce wiecznie wywijają się na wszystkie strony. Szczególnie dzieje się tak z tyłu. Do tego na wietrze mam po prostu jakieś strąki... Macie jakieś rady na to? :(

Mam też drugi problem. Nie wiem, co robić z włosami na noc. Spanie w rozpuszczonych odpada. Po warkoczu się puszą a na koka są za krótkie i rano odstają w każdą stronę. Rano nie mam też czasu ich myć i czekać aż wyschną. Suszarkę z zimnym powietrzem mam udostępnioną tylko wtedy, kiedy jest mama, czyli rzadko. Jak wyschną same to jak wspomniałam wcześniej - wywijają się na boki.
KOSZMAR ŚREDNIEJ DŁUGOŚCI WŁOSÓW :( Pomocy!!


sobota, 25 maja 2013

Wiosenno-letnie paznokcie. Kolorowy french.

Czy u Was też tak bardzo zepsuła się pogoda? Już się cieszyłam, że idzie lato, a tu za oknem cały dzień szaro-buro, smutno i ponuro...! Postanowiłam więc jakoś poprawić sobie humor i przywołać słońce kolorowymi, ale delikatnymi paznokciami :)

Może zauważycie, że skróciłam paznokcie i przy tym zmieniłam ich kształt. Chcę sprawdzić, jak będę czuła się w kwadratowych i czy sprawdzą się na co dzień. Owalne, jakie miałam, na pewno o nic nie haczą i są wygodne nawet, kiedy są długie.

Oto moja wiosenno-letnia propozycja :)




A tutaj piosenka, która ostatnio wprowadza mnie w pozytywny nastrój :) Trzeba jakoś walczyć z tą pogodą!



Zdjęcia w dalszym ciągu bez podpisu, bo bezskutecznie usiłuję zainstalować Photoshopa.... Czekam, aż mój D. znajdzie trochę czasu, żeby mi pomóc :)

czwartek, 23 maja 2013

Rozdanie u idaliaxd


Informuję, że biorę udział w rozdaniu na blogu idaliaxd. Zachęcam do wzięcia udziału :)

Inspiracje

Czas na trochę inspiracji :) Myślę, że ten post będzie powtarzał się co miesiąc.
Do takich pięknych włosów dążę....








niedziela, 19 maja 2013

Szampon Green Pharmacy Łopian Większy


Jak widzicie na zdjęciu obok mój szampon z Green Pharmacy już dobija do dna, więc przyszła pora na recenzję tego oto produktu :)

Kupiłam go jako jeden z kilku "wspomagaczy" przyrostu, bo na tym ciągle zależy mi najbardziej, a nie potrafię i nie lubię regularnie pić, powiedzmy sobie szczerze, niedobrych "eliksirów" typu drożdże czy skrzypokrzywa. Tak więc stawiam na zewnętrzne wspomaganie.

(Dzisiejsze zdjęcia są bez podpisów, bo coś niedobrego dzieje się z moim Photoshopem....)












Green Pharmacy, szampon do każdego rodzaju włosów. Łopian większy

OPAKOWANIE Szampon został wlany do plastikowej, dosyć twardej butelki o pojemności 350 ml, która mimo twardości, nie przeszkadza w wydobywaniu go, ponieważ góra jest zaokrąglona. Zamknięcie jest zrobione solidnie. Nic się nie wylewa, ale też bardzo łatwo je otworzyć. Naklejki się nie zdzierają.

ZAPACH Typowo ziołowy i bardzo intensywny, ale nie zostaje długo na włosach. Z początku mi się nie podobał, ale teraz przyznam, że bardzo go polubiłam. 

DOSTĘPNOŚĆ Chyba we wszystkich drogeriach i supermarketach typu Real w cenie 7-9 zł.

SKŁAD Przyjazny i nieszkodliwy. Nie zawiera barwników, SLS, SLES, parabenów. 

DZIAŁANIE Po pierwszym użyciu zauważyłam, że przedłużył świeżość moich włosów. Nie przetłuściły się tak szybko jak zawsze. Po wyschnięciu włosy są gładkie, lśniące i miękkie w dotyku. Czuć świeże i dokładnie domyte włosy i skórę głowy. A jeśli chodzi o przyrost, to mam wrażenie, że nieco zadziałał w tym kierunku, bo włosy rosną mi dość szybko, a Jantaru używam coraz rzadziej.

OCENA 5/5
Na pewno będę do niego wracała. Dobrze się spisuje, jest wydajny i niedrogi. Nie podrażnił mnie ani nie uczulił. Dobrze się pieni, i domywa włosy. Lubię efekt lśniących włosów, jaki pozostawia.






środa, 15 maja 2013

Moja pielęgnacja paznokci

Ostatni czas miałam z paznokciami bardzo duży problem, który ciągnął się jakieś pół roku. Nie mogłam ich zapuścić nawet na milimetr, bo zaczynały się rozdwajać i łamać. Był to zapewne skutek ciągłego malowania paznokci bez zabezpieczenia płytki i zmywanie ich pierwszym lepszym zmywaczem z acetonem. Do tego obgryzałam skórki, więc możecie wyobrazić sobie jak okropnie wyglądały moje dłonie. 

Pierwszą rzeczą, po którą sięgnęłam była odżywka Eveline 8 w 1, która dodatkowo tylko wysuszyła mi płytkę paznokcia, więc od razu poszła w odstawkę. Dodatkowo naczytałam się o jej rakotwórczym składniku i postanowiłam nie dawać jej drugiej szansy.

Co uratowało moje paznokcie?
Odżywka Wibo, kompleks regenerujący,
Utwardzacz Killys,
Szklany pilnik,
Zmywacze bez acetonu.
O moje skórki zadbał produkt z firmy Eveline i nożyk do skórek.


Cała pielęgnacja wygląda następująco:
Oczyszczam paznokcie z lakieru bezacetonowym zmywaczem. Smaruję skórki preparatem Eveline, podważam drugą stroną nożyka a następnie usuwam. Nic nowego, ale chodzi mi o ten produkt - dobrze zmiękcza i nawilża skórki, dzięki czemu wyglądają na zadbane, przez co przestałam je obgryzać, bo było mi ich szkoda :) 
Dalej nakładam odżywkę Wibo i czekam aż wsiąknie/wyschnie. Na to leci utwardzacz z firmy Killys i gotowe. Chodzę tak dopóki nie zobaczę, że utwardzacz zaczyna odpryskiwać.
Jeśli chcę mieć pomalowane paznokcie, proces wygląda tak samo z tym, że na utwardzacz nakładam lakier a na to znów utwardzacz. Plusem tego jest też o wiele łatwiejsze zmywanie bez ubrudzenia całych palców. 


Na regenerację paznokci poświęciłam ok. 2 miesięcy. Wiem, że nie są może piękne, ale są chyba właśnie w swoim najlepszym okresie. Pielęgnacji nie odstawiam, bo bardzo dobrze im służy. Stały się twarde i odporne na złamania. Nie rozdwajają się a płytka nie jest wysuszona. Skórki też chyba nigdy nie wyglądały u mnie lepiej. Cierpliwość popłaca :)

Może ten post przyda się którejś z Was, która ma problem z łamliwością i rozdwajaniem paznokci :)


wtorek, 14 maja 2013

Zakupy kosmetyczno-ubraniowe


Jeśli długo nie robię zakupów, to wpadam w szał, a kiedy już je robię to przypominam sobie jak bardzo ich nienawidzę za ten ból nóg! Wczoraj i dzisiaj w mieście... na razie mam dość!
Oto moje małe zakupy kosmetyczno-ubraniowe.

Peeling Synergen, którego póki co nie zamienię na inny. Bardzo dobrze mi służy. Recenzja TU, był też w ulubieńcach TU. (Rossman, ok. 8 zł)

Klips do stanika, żeby ukryć ramiączka w bokserkach. Idealny gadżet na lato. Jestem ciekawa, czy nie będzie mnie nic uwierało. (Zwykły sklep z bielizną, 5 zł)

Serum wzmacniające Biovax A+E, żeby mieć coś zamiennie z serum na końcówki Joanna Rzepa. (Super-Pharm, ok. 15 zł)

Lakier z blogerskiej serii o kolorze "peaches and cream". Mam go już na paznokciach i wygląda bardzo ładnie. Szkoda, że tak długo schnął... (Rossman, ok. 6 zł)

Lakier Golden Rose nr 228. Znalazłam go przypadkiem w małej drogeryjnej budce na rynku, teraz będę tam o wiele częściej! Urzekł mnie pięknym, wiosennym kolorem. (Sklepik na rynku, 6 zł)

Tusz do rzęs Maybelline, kupiony w promocji w Rossmanie za 25 zł.

Drewniany grzebień z The Body Shop (19 zł)

 Bluzka z rękawami do łokci, Bershka ok. 45 zł (?)

 Bluzka Bershka, 29 zł

Buty z miejscowego ryneczku, 40 zł


niedziela, 12 maja 2013

Zakupy w DM (dużo zdjęć)



Dziś pokażę Wam moje łupy z niemieckiej drogerii DM. Za jakiś czas możecie spodziewać się paru recenzji :) (Już teraz wiem, że wszystko pięknie i intensywnie pachnie!) Za moment na pierwszy ogień pójdzie komplet do włosów. Po południu idę na wiosenne zakupy kosmetyczno-ubraniowe z których na pewno również pojawi się notka. Mam też zamiar napisać post o pielęgnacji moich paznokci. Czuję, że maj będzie obfity :) Miłego dnia!









wtorek, 7 maja 2013

Wiosna w moim ogrodzie

Ostatnio jest bardzo ciepło i pozytywnie, więc pokażę Wam dzisiaj kawałek mojego ogródka wiosną :) Uwielbiam, kiedy budzi mnie słońce i kocham gdy temperatura od samego rana wynosi 20 stopni. To coś pozytywnego w codziennym życiu :) ...Szkoda że sąsiad obok ma remont... pięknej pogodzie towarzyszy poranne wiercenie i latający dookoła styropian...



poniedziałek, 6 maja 2013

Siemię lniane na włosy i twarz - maska.


Dzisiaj rano obudziło mnie piękne słoneczko, dzięki któremu jestem w dobrym nastroju :) Już o 11 temperatura wynosiła 20 stopni, a niebo jest cały czas bezchmurne! Czuję lato!
Z tej okazji postanowiłam poświęcić dziś swoim włosom i twarzy trochę więcej uwagi. Wyjęłam z kuchennej szafy siemię lniane i stworzyłam dwie świetne maski. Postanowiłam, że napiszę Wam jak je wykonuje (a jest to bardzo proste) oraz co o nich sądzę. Nie będzie to chyba nic specjalnie nowego, ale chcę wtrącić do wszystkich opinii swoje pięć groszy :)

Do dzieła :)

Maska z siemienia lnianego na włosy

Jest to świetna maska dla włosów suchych, zniszczonych i pozbawionych blasku. Dobrze je nawilży, nabłyszczy i nada im zdrowego wyglądu.

Podstawowe informacje:
Siemię kosztuje max. 5 zł. Musi być niemielone! Dostaniemy je w sklepach zielarskich jak i super/hipermarketach. Po tej masce włosy mogą schnąć dłużej niż zwykle. Nałożenie go na skórę głowy nie powoduje podrażnień, może nawet złagodzić te spowodowane innymi kosmetykami. Zmywa się bez problemu. Z moich proporcji wychodzi tego całkiem sporo.


Wykonanie:
  1. Do garnka wsypuję 2/2,5 stołowej łyżki siemienia i 1,5/2 szklanki wody
  2. Całość gotuję ok. 20 minut na niedużym ogniu pod przykrywką, często mieszając, żeby ziarenka nie przyklejały się do garnka. Najlepiej wziąć taki, który nie przypala. Czas może być różny,ale po pewnym czasie widać, że konsystencja się zagęszcza, zaczyna robić się "glutek". Cały czas trzeba pilnować garnka, żeby nic nie wypłynęło na kuchenkę!
  3. Kiedy mam już żelową konsystencję przestaję gotować. Stopniowo oddzielam ziarenka od "glutka" używając sitka
  4. Ziarenka, które zostają w sitku przerzucam do drugiej miski. Odstawiam je, a żelową maskę nakładam na umyte tak jak zawsze włosy
  5. Nakładam czepek i owijam go ręcznikiem. Całość trzymam tak 20-30 min
  6. Zmywam siemię letnią wodą i nie używam już żadnych produktów do włosów
Efekty:
Nadaje zdrowego połysku. Włosy są wygładzone i dobrze nawilżone, miękkie i gładkie w dotyku. Wyglądają na odżywione i zdrowe.



Maska z siemienia lnianego na twarz

Ta maska bardzo dobrze nawilża skórę twarzy. Zmiękcza ją, koi i redukuje zaczerwienienia.

Wykonanie: (jest dokładnie takie samo jak w przypadku maski na włosy, więc zacznę od punktu 4)
  1. Ziarenka, które zostają w sitku wrzucam do drugiej miski
  2. Miksuję je blenderem
  3. Nakładam na twarz na 15-20 minut
  4. Zmywam letnią wodą
Efekty:
Miękka i widocznie nawilżona skóra. Zaczerwienienia znikają. Likwiduje zaskórniki. Na początku można czuć bardzo delikatne napięcie, które z czasem znika. Ja po tej masce mam wrażenie świeżej, czystej i odżywionej twarzy.



Myślę że siemię lniane to tani i łatwy sposób na odżywienie i nadanie naszym włosom zdrowego wyglądu. Ja raz na jakiś czas funduję swoim taki zabieg. Bardzo lubię efekt, jaki daje na moich mizernych włoskach. Na twarzy również bardzo go uwielbiam. Szczególnie za redukcję zaskórników.

Któraś z Was gotowała sobie kiedyś maski z siemienia? Co o tym sądzicie?
... a podczas pisania tej notki zalałam biurko zupą pomidorową...

niedziela, 5 maja 2013

Ulubieńcy kwietnia


Dzisiaj bez zbędnego pisania przedstawiam Wam moich ulubieńców kwietnia. Są to trzy produkty, które używałam w zeszłym miesiącu i które zdobyły moje serce swoim działaniem :)


Peeling z firmy Synergen to moje odkrycie. Kupiony z ciekawości zostanie ze mną na bardzo długo. Świetnie oczyszcza i odświeża skórę. Likwiduje zaskórniki. Po użyciu nie pozostawia uczucia ściągniętej skóry, anie nie wysusza. Absolutnie nie podrażnia i ograniczył powstawanie wyprysków. Ostatnio pojawiła się tu jego recenzja, klik.



 Do peelingu dokupiłam tonik z tej samej firmy. Doskonale ze sobą współgrają. Sam tonik świetnie odświeża skórę. Nie pozostawia uczucia ściągniętej skóry i nie wysusza. Jest delikatny. Dobrze oczyszcza i faktycznie zwęża pory. Dodatkowo jet wydajny. Stosowanie tych produktów razem wyraźnie poprawiło stan mojej skóry. Recenzja niebawem.
Znana, oraz lubiana przez większość osób odżywka z firmy Garnier. Po pierwsze pięknie pachnie a po drugie bardzo dobrze działa na moje włosy. Wygładza je, odżywia i nadaje zdrowego wyglądu. Zmiękcza i nadaje zdrowego blasku. Stosowanie jej pod prysznicem to czysta przyjemność dla mojego nosa i włosów :) Dłuższa recenzja również niebawem.











Niebawem możecie spodziewać się pojawienia na blogu kilku produktów z firmy Balea i Alverde.
Staram się też urozmaicić grafikę w postach, co sądzicie o dzisiejszej notce? :)

czwartek, 2 maja 2013

Moje włosy w kwietniu - aktualizacja

Końcówka marca i kwiecień to były naprawdę złe dni nie tylko dla samych moich włosów. Trzy tygodnie choroby, po której nastąpiło silne osłabienie no i brak gazu przez dwa tygodnie... Przez to wszystko w zeszłym miesiącu pojawiło się niewiele postów, ale teraz wszystko wróciło do normy i będę z Wami na bieżąco :)
Mam w planach w końcu zrobić kilka "strojów dnia" i chciałabym też robić zdjęciowe mixy tygodnia. Na pewno zaczną tez pojawiać się ulubieńcy.

A co do tematu, czyli aktualizacji. Sytuacja w kwietniu wyglądała następująco: dwa tygodnie bez gazu ograniczyły mnie do używania samego szamponu, bo mycie głowy w misce nie należy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych. Nie mogłam dokładnie spłukać skalpu i chodziłam często z półtłustymi włosami... Może z 4 razy miałam więcej czasu i siły, żeby nałożyć na nie odżywkę. W dodatku angina ropna i osłabienie... ehh... brak słów. Bardzo dawno nie byłam tak długo chora.

Produkty, których używałam niczym nie różniły się od tych stosowanych w marcu, a nawet było ich mniej. W maju powinno się to trochę zmienić, bo kilka produktów się kończy i mam zamiar wybrać się na małe zakupy.


Szampony:  Green Pharmacy Łopian Większy, Alterra Granat i Aloes,

Odżywki: Alterra Granat i Aloes, Garnier Awokado i Masło Karite,

Obżywki b/s: -

Maski: Alterra Granat i Aloes, Biovax Latte

Oleje: Olej Lniany, ale tylko raz ze względu na brak możliwości zmycia go....

Wcierka: Jantar (trochę nieregularnie)

Zabezpieczenie końcówek: Serum Joanna Rzepa

Suplementy: -

Dodatkowo dwa dni temu drugi raz pofarbowałam włosy Henną Khadi Orzechowy Brąz.

Czas na zdjęcia :) W końcu zrobiłam bez flesza!

Hahaha odstają mi włosy na czubku. Jest to zasługa Jantaru. No i standardowo po prawej stronie coś się popsuło...
Długość w porównaniu do marca chyba dużo się nie zmieniła, ale od momentu ścięcia w lutym przyrost jest jak dla mnie duży. A jeśli chodzi o wygląd bez flesza, porównując ze styczniem, zmiana jest OGROMNA!

Poprzednie aktualizacje:
MARZEC
LUTY
STYCZEŃ