piątek, 30 maja 2014

Nowość! Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu cz.1

Hej kochane :) Wiecie lub nie wiecie, ale lubię bawić się czasem w programach graficznych. Może zwróciłyście na to uwagę, bo dość często zmieniałam szablon bloga. Ostatnio się z tym uspokoiłam, ale i tak często tworzę różne rzeczy, które w ostateczności nie wychodzą na światło dzienne. Dziś chcę to zmienić i  zapoczątkować nową serię "Grafiki na bloga:". Będę mogła w końcu wrzucić gdzieś moje "dzieła" a i Wy myślę na tym skorzystacie :)

Pierwszymi grafikami, jakie Wam zaproponuję, są grafiki powitalne. Wszystkie są zupełnie darmowe oraz nie posiadają tła, więc idealnie wpasują się w każdego bloga :) Jest to pierwsza część, niedługo spodziewajcie się drugiej!


Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu
Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu
Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu
Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu
Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu
Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu

Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu

Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu

Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu

Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu
Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu
Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu
Grafiki na bloga: Witaj na moim blogu

poniedziałek, 26 maja 2014

Trochę lajfstajlu :)

Zdaje się, że najbliższe posty będą nieco "lajfstajlowe", bo szczerze mówiąc nie mam teraz czasu na pisanie recenzji. Wyjechałam nad morze do sezonowej pracy, a jak wiadomo jest tu niezły zapierdziel... Mam jednak w planach stworzyć na blogu mały kącik dla mężczyzn, bo ja mojemu wpycham różne pierdoły, to czemu miałby o nich nic nie napisać :)
Póki co to tyle, zostawiam Was z fotkami, buziaki!







piątek, 16 maja 2014

Dove Intensive Repair, szampon powodujący łupież


Dove Intensive Repair with keratin repair actives. Odbudowuje zniszczone włosy na poziomie komórkowym. Zapobiega łamaniu się włosów podczas szczotkowania...

...bla, bla, bla. Nie wiem, po co producenci ciągle próbują wciskać nam te kity. Każdy wie, że szampon nie jest w stanie nic takiego zrobić. To tak tytułem wstępu, bo jestem w trakcie nerwowych dni i zirytował mnie fakt takiego napisu na szamponie :D

Do rzeczy. Kupiłam ten szampon, bo chciałam po prostu coś mocniejszego, zwyczajnego do oczyszczenia skóry głowy raz na jakiś czas. Z resztą tylko w tym jednym celu je kupuje. Tym razem nieszczęśliwie wybrałam Dove. A bo był w promocji, a bo jeszcze nie miałam, a bo do zniszczonych włosów i ładnie pachnie. Mam nadzieję, że następnym razem mnie tak nie poniesie i jako takiego zwyklaka kupię ponownie mój ulubieniec z Gliss Kur.

Czemu jestem taka poirytowana i niezadowolona? Bo po każdym umyciu włosów tym szamponem dostawałam łupieżu! Sama nigdy bym go nie zużyła, więc podzieliłam go z mamą i jakoś doszłyśmy do denka. Ona szczęśliwie, ja nie bardzo. Po każdym jego użyciu swędziała mnie głowa i zaczynało się z niej sypać. Ten ogromny minus sprawia, że nikomu go nie polecam, jednak jeśli miałabym oceniać go w całości, miałby on kilka zalet. Między innymi sprawia, że włosy są miękkie i ładnie pachną - to wszystko. Nie musze chyba mówić, że żadne zniszczenia nie zostały odbudowane?

Jestem niezadowolona i poirytowana. Nie kupujcie tego szamponu dla własnego bezpieczeństwa, przecież jest mnóstwo innych.


środa, 14 maja 2014

Idealny odcień babyblue


Wszystkie wiecie, że w Rossmanie trwała teraz trzy tygodniowa promocja. Nie mogłam nic nie kupić :) W lakierowej części promocji kupiłam dwa lakiery i jedną bazę. Udało mi się upolować piękny odcień baby blue. Jest to Rimmel 60 seconds, Pillow talk. Od razu się w nim zakochałam, wygląda niebiańsko. Jest to edycja limitowana Rity Ory, więc jeśli Wam się podoba, spieszcie się :)

Lubię lakiery z serii 60 seconds. Faktycznie szybko schną i nie muszę martwić się o odciski itp. Uwielbiam w nich też ten szeroki pędzelek, którym można łatwo i precyzyjnie pomalować paznokieć. Trwałość jest standardowa, czyli 3-4 dni. Zawsze, kiedy je kupuję, jestem zadowolona.

Co sądzicie na temat lakierów 60 seconds? Podoba Wam się błękit na paznokciach? :)


poniedziałek, 12 maja 2014

Manicure Express, co sądzę i czy polecam?


Jakiś czas temu w centrum handlowym w moim mieście pojawiła się wysepka o nazwie "Manicure Express". Zainteresowałam się tym zjawiskiem i zagłębiłam w temat :) Stoiska te są autoryzowanymi salonami OPI i używa się tam tylko ich firmowych produktów.
Cała koncepcja polega na tym, że nie musisz umawiać się do kosmetyczki kilka dni wcześniej. Wystarczy że podejdziesz do wysepki, usiądziesz, powiesz co chcesz zrobić z pazurkami i zostaniesz obsłużona. Panowie również mogą zrobić sobie męski manicure.

Nie jest to post sponsorowany, ani nie dostaniecie na koniec zniżki na zabieg. Chcę po prostu opisać moje doświadczenie związane z tym salonikiem.

Zacznę może od tego, że na wysepce zawsze jest 5 (lub 6, nie pamiętam) manicurzystek. Moim zdaniem to sporo i prawie zawsze możemy trafić na wolne siedzenie i rozpocząć manicure bez umawiania się. Panie, które tam obsługują są bardzo miłe, sympatyczne i przyjemnie się z nimi rozmawia. Chętnie dzielą się informacjami i służą poradą :)
Ceny nie są specjalnie wysokie. Są raczej standardowe. Możecie zobaczyć jest TU, wybierzcie najbliższe miasto i sprawdźcie.

Jeśli chodzi o samo wykonanie, ja miałam robiony manicure + lakierowanie. Pani ładnie wycięła mi skórki, wypiłowała i pomalowała paznokcie. Wszystko zostało zrobione równo i precyzyjnie. Na koniec otrzymałam krótki masaż dłoni pięknie pachnącym kremem.
Jestem bardzo zadowolona, bo sama maluje sobie paznokcie krzywo i zaraz je zmywam, bo nie mogę na nie patrzeć.
Co z trwałością? Na moich paznokciach lakier trzyma się już 7 dni bez żadnych odprysków i póki co nie zapowiada się, żeby coś miało się popsuć. Widać jedynie, że paznokcie urosły i zrobił się mały odstęp między skórą a początkiem lakieru. Zmyję je pewnie tylko z tego powodu, bo przestaje to ładnie wyglądać i bo zaczęły mi się już nudzić :)

Sama nie umiem pielęgnować i malować swoich pazurków i na pewno będę chodzić do tego saloniku regularnie. 15 zł raz na ok. 2 tygodnie to niedużo, a ładnie pomalowane paznokcie wyglądają schludnie i od razu czuję się lepiej :)
Dla mnie Manicure Express to świetna opcja, ponieważ nie lubię umawiać się i czekać na wizytę.

Korzystałyście już w tej usługi? Co o tym sądzicie? Ja zdecydowanie ją polecam.





sobota, 10 maja 2014

Puder matujący Rimmel Stay Matte


Zorientowałam się ostatnio, że jest jeden produkt, który używam bardzo długo, a nigdy nie poświęciłam mu posta. Chciałabym więc napisać Wam dziś parę słów o moim ulubionym matującym pudrze. Jestem mu wierna, nigdy nie zdradziłam go z innym i nie wyobrażam sobie, że mógłby zniknąć z półki Rimmela :)

Jak widać, pudrem o którym będę dziś pisać jest Rimmel Stay Matte. Po około dwóch latach ciągłego używania, mogę wystawić mu w końcu recenzję.

Kosztuje on 26 zł i można dostać go wszędzie, gdzie znajdują się szafy Rimmel i w internecie. Cena może wydawać się spora, jednak zważywszy na jego wydajność oraz to, że w drogeriach często są promocje, nie jest to duży problem.

Zawsze kupuję wersję transparentną, więc będę mówić na jej podstawie.
Puder jest idealnie matowy, nie ma w nim żadnych drobinek. Wygląda naturalnie zarówno na podkładzie jak i na czystej skórze. Jeśli go powąchamy, poczujemy ładny, świeży zapach. Nie jest to ważne, ale uważam to za mały plusik. Uwielbiam go za to, że matuje na ładne kilka godzin. Przez tak długo okres używania nigdy nie zdarzyło mi się, żeby zapchał moją skórę lub spowodował inne nieprzyjemności. Jest naprawdę lekki i delikatny. Jeszcze jedną jego ogromną zaletą jest niesamowita wydajność. Jedno opakowanie starcza mi na kilka miesięcy regularnego używania. Ideał :)

Wiem, że niektórzy narzekają na opakowanie i brak aplikatora. Mi jednak to nie przeszkadza, bo puder zawsze nakładam pędzlem. Co do samego plastikowego "wieczka" nie mam zastrzeżeń, bo nigdy mi nie pękło.

Cóż mogę powiedzieć na koniec? Jest to mój absolutny ulubieniec, z którym nigdy się nie rozstanę. Idealnie robi to, co powinien.



czwartek, 8 maja 2014

3 Przydatne i ulubione aplikacje na Androida

Dziś mam zamiar podzielić się z Wami kilkoma moimi ulubionymi i przydatnymi aplikacjami na Androida :)


Jeśli jesteś osobą, która korzysta z komunikacji miejskiej regularnie lub nawet rzadko, ta aplikacja na pewno może Ci się przydać. Posiada ona rozkłady jazd wszystkich linii z większych miast w Polsce. Jest przejrzysta i łatwa w obsłudze, a jej największą zaletą jest to, że nie potrzebujesz internetu, żeby sprawdzić jak jeździ Twój autobus lub tramwaj. Aplikacja ta pozwala też na wyszukanie trasy poprzez wpisane nazw ulic. Wyskoczy nam kilka propozycji, jak możemy dojechać na miejsce. Ta opcja wymaga jednak połączenia z internetem.


2) SMSoid
To nic innego jak internetowa bramka sms w postaci aplikacji. Niestety aby jej używać trzeba była połączonym z internetem, ale i tak uważam, że jest to bardzo przydatna rzecz, kiedy nie mamy nic na karcie. Możemy wysyłać z niej smsy, kiedy jesteśmy w domu lub w innym miejscu, w którym jest WiFi.


3) Zedge
To przyjemna aplikacja z dzwonkami i tapetami na nasz telefon. Jest prosta i łatwa w obsłudze, bardzo ją lubię. 

wtorek, 6 maja 2014

Kwietniowe zakupy


Cześć! Dziś pokażę Wam kilka nowych rzeczy, które kupiłam w kwietniu. Nie było tego dużo, bo tak naprawdę nic nie potrzebowałam. W Rossmanowej promocji -49% kupiłam na zapas mój ulubiony puder Rimmel Stay Matte. Używam go od minimum dwóch lat i nie wiem, czemu jeszcze go nie zrecenzowałam. Czas najwyższy :) Drugim promocyjnym zakupem był tusz Max Factor 2000 Calorie. Skończył mi się mój ulubieniec z Yves i postanowiłam kupić coś nowego. O Max Factorze czytałam dużo pozytywnych opinii, więc wzięłam go na próbę. Póki co mam mieszane uczucia. Sexy Pulp za bardzo mnie rozpieścił :)
Najbardziej jestem zadowolona z szamponu Planeta Organica i jego nieziemskiego składu. Pierwszy raz używam całkowicie naturalnego szamponu i nigdy nie widziałam, żeby moje włosy zachowywały się lepiej. Ten produkt to cud, którego recenzja będzie istnym psalmem :) Balsam z Receptur Babuszki Agafii jest moim drugim zakupem i jednocześnie odkryciem w kwietniu. Są to dwa produkty, których nigdy nie używałam, ale po ok. tygodniu stosowania, wiem, że moje włosy je uwielbiają. Więcej szczegółów w recenzji za miesiąc lub dwa :)

niedziela, 4 maja 2014

Maska Biovax Naturalne Oleje

Ostatnimi dniami trochę rozszalałam się z postami, ale znalazłam wolny czas i pogoda sprzyjała zdjęciom, więc stwierdziłam, że czas nadrobić blogowe zaległości.

Tym razem przyszła kolej na maskę Biovax Naturalne Oleje. Jest to już moja trzecia maska z tej firmy i nie zdziwi Was na pewno, że znów był to udany zakup. Biovaxy świetnie sprawdzają się na moich włosach. Po każdym denku kupuję następny słoiczek i z każdego jestem zadowlona.

Jeśli jesteście zainteresowane poprzednimi recenzjami, zapraszam:

Wróćmy jednak do dzisiejszej recenzji i zacznijmy od początku.
Standardowo maski Biovax znajdują się w wygodnym, plastikowym słoiczku, dzięki któremu możemy wydobyć kosmetyk do samego końca. Ja nie mam problemu z włożeniem do niego ręki. Uważam, że jest odpowiednio duży, ale jeśli komuś to nie wychodzi, zawsze może użyć łyżeczki. Zamknięcie mogłoby być łatwiejsze w otwieraniu i zamykaniu, ale i tak zbytnio mi to nie przeszkadza.

Zapach tej wersji jest obłędny. Myślałam, że Latte pachnie najładniej, ale zmieniłam zdanie jak tylko powąchałam Naturalne Oleje. Słodki, ale nienachalny, kokosowy, bardzo przyjemny. Uwielbiam nakładać go na włosy.

Konsystencja zdaje się być gęstsza, niż w innych, które miałam, ale ani trochę nie utrudnia to nakładania jej na włosy. Zdaje mi się, że jest to nawet sporym plusem, bo dzięki temu maska nie spływa z włosów, jak to czasem bywa.

Teraz najważniejsze, czyli działanie. Zawsze nakładam ją na włosy po umyciu samym szamponem i zawsze pod czepek i ręcznik. Siedzę tak ile mogę (od 15 do 30 minut) i spłukuję. Po zmyciu jej z włosów stają się one mięciutkie i pachnące. Szkoda, że ten piękny zapach nie utrzymuje się na włosach cały dzień. Dodatkowo włosy są świetnie wygładzone i ładnie się błyszczą. Wyglądają naprawdę zdrowo. Widać, że są nawilżone i odżywione. 

Używam masek Biovax regularnie i uważam, że dzięki nim poprawił się stan moich włosów. Być może powtarzam to przy każdej recenzji, ale naprawdę je uwielbiam :) Dla mnie są idealne, nie widzę w nich żadnych minusów.



piątek, 2 maja 2014

Pharmaceris, żel kojący zaczerwienienia


Hej :) Dziś przyszła pora na recenzję żelu do mycia twarzy z firmy Pharmaceris. Jest to produkt kojący zaczerwienienia. Podobnie jak płynu micelarnego z Biodermy, używam go od dwóch miesięcy. Myślę, że był to wystarczający czas, na zapoznanie się z nim.

Żel ten jest przeznaczony do codziennego oczyszczania cery z rozszerzonymi naczynkami, zaczerwienieniami i rumieniem. Jest on tak delikatny, że można myć nim również oczy. Kupiłam go, ponieważ szukałam delikatnego żelu na co dzień i czegoś, co zmniejszy zaczerwienienia na moich policzkach. Tu mam dwa w jednym.

Opakowanie jest bardzo praktyczne. Lubię, kiedy produkt ma pompkę, ponieważ zawsze myję twarz pod prysznicem. Jest to duże ułatwienie. Poza tym, nigdy nie wydobędę przypadkiem za dużo żelu, więc mam pewność, że go nie zmarnuję.

Jest bardzo wydajny. Po dwóch miesiącach zużyłam trochę ponad 1/3 buteleczki. Wiem, że starczy mi jeszcze na min. 2,5 miesiąca.

Zapach jest przyjemny, delikatny i nienachalny. Konsystencja jest żelowa, ale lekko wodnista.

Po pierwszych dwóch użyciach moja skóra była bardzo ściągnięta. Nie spodobało mi się to, ale mimo to nie przestałam go używać. Na szczęście skończyło się tylko na tych dwóch razach. Problem nie pojawił się więcej a po każdym myciu czułam już tylko delikatne oczyszczenie i nawilżenie.

Przejdźmy teraz do najważniejszej części. Czy żel Pharmaceris zmniejszył zaczerwienienia na moich policzkach? Tak! Po umyciu twarzy skóra ma jednolity, ładny kolor i jest bardzo gładka.

Uwielbiam go z to, że w 100% spełnił moje oczekiwania. Nie podrażnia ani nie wysusza skóry. Oczyszcza ją bardzo dokładnie, ale jest przy tym delikatny. Pozostawia wrażenie ukojenia i odpowiedniego nawilżenia. Jest to najlepszy żel do mycia twarzy, jaki kiedykolwiek używałam. 

czwartek, 1 maja 2014

Too Much Informations TAG


Dziś post na luzie. Taguję wszystkie chętne :)

1. Co masz na sobie?
Leginsy i luźną koszulkę. Typowy strój do chodzenia po domu :)

2. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana?
Byłam i jestem :)

3. Czy kiedykolwiek miałaś "straszne zerwanie"?
Nie. Jestem osobą, która niczym się nie przejmuje. Life goes on. 

4. Ile masz wzrostu?
163 cm. Taka sobie średnia jestem :P

5. Ile ważysz?
47 kg

6. Jakieś tatuaże?
Póki co tylko w marzeniach.

7. Jakiś piercing?
Tylko standardowe dziurki w uszach.

8. Ulubiona para telewizyjna/filmowa?
Nie mam ulubionej pary z filmów lub telewizji. Mam natomiast z show biznesu - Brad Pitt i Angelina Jolie i Beckhmowie :)

9. Ulubiony program (serial)?
Gra o tron, Supernatural, The Walking Dead, Arrow, Dr. House

10. Ulubione zespoły.
Brak

11. Coś czego Ci brakuje?
Pomysłów i pieniędzy. (Z tym pytaniem skojarzyła mi się TA piosenka :D)

12. Ulubiona piosenka?
Ciągle zmieniają mi się ulubione piosenki. Aktualnie najbardziej bawi mnie Dark Horse od Katy Perry :)

13. Ile masz lat?
Niedługo stuknie 19. Małolata jestem i gówniara :)

14. Znak zodiaku?
Waga. A ten obrazek naprawdę mnie bawi, bo jest prawdziwy :D


15. Czego szukasz u partnera?
Cierpliwości, wierności, pewności siebie

16. Ulubiony cytat?
Twoje blizny są Twoją siłą.

17. Ulubiony aktor?
Uwielbiam oglądać Brada Pitta, ale oprócz niego moimi ulubionymi aktorami są Stephen Amell, Jensen Ackles i Jared Padalecki.

18. Ulubiony kolor?
Czarny, biały, szary. Nie lubię kolorów, ale na blogu staram się ich używać, żeby było przyjemniej :)

19. Głośna muzyka czy cicha?
Zależy od nastroju.

20. Gdzie idziesz gdy jesteś smutna?
Do łóżka. Jak jestem smutna to po prostu kładę się na łóżko i przytulam poduszki.

21. Jak długo zajmuje Ci prysznic? 
Zdecydowanie za długo. 10-15 minut bez przerwy leci woda.

22. Jak długo zajmuje Ci przygotowanie się rano?
Prysznic 15 minut, suszenie włosów 10 minut, ubranie się 5 minut, makijaż 10 minut = 40 minut. A jak nie muszę się spieszyć to dłużej :P

23. Czy kiedykolwiek brałaś udział w bójce?
Na szczęście nie :)

24. TURN ON - Co Cię kręci/Co Ci się podoba u chłopców?
Dłonie, plecy, brzuch, wiedza.

25. TURN OFF - Co Ci się nie podoba u chłopców?
Brak zdecydowania i pewności siebie (nie mylić z zarozumialstwem, które mi się nie podoba), zbyt wulgarny język, brak szacunku do kobiet

26. Powód dla którego dołączyłaś do Blogsfery?
Walka o zdrowe włosy.

27. Czego się boisz?
Od dziecka panicznie boję się pająków. Potrafię zrobić niezły hałas nawet o te małe!

28. Kiedy ostatnio płakałaś?
We wtorek. Pobrudziłam sobie nowe, białe buty. Ale był to chyba płacz spowodowany okresem :D

29. Kiedy ostatnio powiedziałaś że kogoś kochasz?
Wczoraj wieczorem mojemu chłopakowi.

30. Co oznacza Twój Blog username?
Jeśli chodzi o adres bloga to Alessa oznacza  moje imię (Aleksandra) po włosku, a Beauty to po prostu angielskie słówko oznaczające urodę, które dobrze pasuje do tematyki bloga.

31. Ostatnia przeczytana książka?
Słownik poprawnej polszczyzny, ze względu na prezentacje maturalną :P

32. Książka, którą aktualnie czytasz?
Brak

33. Co ostatnio oglądałaś?
Warsaw Shore :D

34. Ostatnia osoba, z którą rozmawiałaś?
Mój chłopak. I powiedział, że lubi mnie denerwować....

35. Relacja między tobą a osobą, której ostatnio wysłałaś SMS'a.
Przyjaźń.

36. Ulubiona potrawa?
Kapusta mojego teścia :D Jego pierogi oraz jego spaghetti. Świetnie gotuje! Aż zgłodniałam.

37. Miejsce, które chcesz odwiedzić?
Nowy Jork i ogólnie chciałabym pozwiedzać Amerykę, choć pewnie nigdy tego nie zrobię.

38. Ostatnie miejsce w którym byłaś?
Lidl. I nie mieli moich ulubionych pasztecików!

39. Czy ktoś Ci się teraz podoba?
Oczywiście że tak! Mój ukochany :)

40. Ostatni raz kiedy pocałowałaś kogoś?
Dziś rano.

41. Ostatnio kiedy ktoś Cię obraził?
Nie pamiętam. 

42. Ulubiony słodki smak?
Karmel i czekolada

43. Na jakich instrumentach grasz?
W podstawówce grałam na flecie i cymbałkach :D Teraz nie gram na niczym i jakoś mnie to nie kręci.

44. Ulubiona część biżuterii?
Zegarek.

45. Ostatni uprawiany sport?
Jakiś HIIT z YouTube

46. Jaką piosenkę ostatni śpiewałaś?
Dark Horse :P

47. Ulubiony teks na podryw?
Wybaczcie mi mój humor :D























48. Czy kiedykolwiek użyłaś tego tekstu?
Hahahaha nie!

49. Z kim ostatnio przebywałaś w wolnym czasie?
Z chłopakiem.

50. Kto powinien odpowiedzieć na te pytania?
Każdy chętny :)