niedziela, 30 listopada 2014

SOS dla suchych ust zimą - balsam Eveline Cosmetics

U mnie w mieście zima przyszła chyba już na dobre. Mroźne powietrze atakuje jak może i moje usta już zdążyły na tym ucierpieć. Zrobiły się strasznie spierzchnięte, pękają i schodzi z nich skóra. No jest ciężko. Bez większego zastanowienia poleciałam więc po ratunek do Rossmana. Wybór pomadek jest naprawdę ogromny. Mój wybór padł na Regenerujący balsam do ust z Eveline. Ma olejek arganowy i spf 20, wiec pomyślałam, że będzie w porządku. 

Jak wspomniałam, usta były w opłakanym stanie. Bałam się, że sam ten balsam może nie starczyć, ale jak się okazało po jednym dniu intensywnego używania wszystko wróciło do normy. Usta są gładkie i nawilżone a po masakrze nie ma ani śladu. Już po pierwszym użyciu przestałam odczuwać to specyficzne, nieprzyjemne pieczenie. Wiem, że nie jest to na pewno zasługa olejku, bo jest on w składzie przedostatni... :) Truskawki też tu za bardzo nie czuć, a ponoć jest to balsam truskawkowy. Trochę nas tu producent oszukuje, ale mimo to produkt działa świetnie i regeneruje nawet mocno wysuszone i popękane usta, wiec bardzo polecam. Uratował mnie i chyba zagości w mojej torebce na stałe. 

PS. Wiem, że ostatnio rzadko się tu pojawiam, ale dostałam nową pracę i wiecie jak to jest :) Próbuję jakoś poukładać sobie czas, więc niedługo wszystko wróci do normy. 

niedziela, 23 listopada 2014

Aktualizacja i moja cudowna, domowa odżywka!

Dziś chciałam się z Wami podzielić moją eksperymentalną maską do włosów, którą z nudy postanowiłam stworzyć. Nie chciałam robić czegoś wymyślnego, a jedynie użyć tego, co mam w swojej kuchni i co Wy na pewno też macie. Nie spodziewałam się, że uzyskam po niej taki świetny efekt. Teraz o wiele częściej będę używać na włosy domowe produkty, bo wiem, że one faktycznie działają!

Składniki potrzebne do wykonania maski:
> miód (nawilża, zatrzymuje wilgoć, nabłyszcza i zmiękcza)
> sok z cytryny (nabłyszcza i zmiękcza)
> mleko (nabłyszcza, zmiękcza, nawilża i wzmacnia)

Przepis: Wszystkie składniki należy wymieszać razem w misce. Proporcje są nieważne, ja robię to na oko, ale oczywiście nie robię tego za dużo, bo mam dość krótkie włosy. Konsystencja będzie wodnista. Najpierw moczę jak najwięcej włosów w miseczce a później delikatnie rozprowadzam maskę łyżeczką na reszcie włosów (nakładam ją na całą długość łącznie ze skórą głowy) Związuję je w koka i po pół godziny myję głowę. Po tym nakładam jakąś odżywkę i gotowe. Ze zmyciem mojej maski nie było problemu, mimo że miód może wydawać się kłopotliwy.

Efekt jest niesamowity, zupełnie inny, niż po samych odżywkach. Włosy są sypkie, mięciutkie, błyszczące i bardzo gładkie, idealnie wygładzone. W dodatku koszt tej domowej odżywki jest praktycznie zerowy, bo wszystkie te składniki kupujemy do codziennego użytku. 
Ostatnio mam ochotę na eksperymentowanie z własnoręcznymi maskami. Nie dość, że nie trzeba tracić pieniędzy na gotowe produkty, to jeszcze uzyskuje się lepszy efekt w naturalny sposób. W mojej masce nie ma nic szkodliwego w przeciwieństwie do tej drogeryjnej. 

Jak u Was wygląda używanie domowych produktów w pielęgnacji włosów? Eksperymentujecie?

A tutaj moja mała włosowa aktualizacja w postaci zdjęcia. Tydzień temu byłam u fryzjera podciąć lekko końcówki i jakoś je ogarnąć po moim samodzielnym wyrównywaniu ich. Jestem z tej wizyty bardzo zadowolona. Odkryłam naprawdę dobrą fryzjerkę, która wie co znaczy podciąć tylko końcówki. W dodatku była bardzo miła, chwaliła moje włosy że są bardzo zdrowe i zadbane. Mało tego była wyjątkowo delikatna. Mycie głowy było przyjemnością. Niektóre fryzjerki używają do tego celu paznokci, ta Pani użyła palców :) Zszokowało mnie też to, że do suszenia używała zimnego powietrza! Za to ogromny plus. Po tej wizycie moje włosy zdecydowanie odżyły a do Pani Agnieszki na pewno wrócę.
Tyle na ten temat. Jeśli chodzi o pielęgnację, to ostatnio jest ona minimalna. Zużyłam szampon wzmacniający Equilibra, teraz używam nowej wersji Babydream, którą uwielbiam. Odżywki wciąż są te same, czyli Timotei Precious Oils, Nivea z keratyną, maska to standardowo Biovax. Jedyne urozmaicenie to domowa maska o której napisałam wyżej.
Włosy są w dobrym stanie, ale pojawił się problem nadmiernego wypadania. Nie wiem, jak się z tym uporać i jaki suplement wybrać. Wiele z nich źle wpływa na moją cerę.

Wybaczcie, że zdjęcia nie wyglądają najlepiej, ale nie ma już odpowiedniego światła. Po lewej z lampą błyskową, po prawej bez.




środa, 12 listopada 2014

Zimowa wishlista, czyli list do Świętego Mikołaja ♥

Ostatnio prawie całkiem udaje mi się realizować moje wishlisty. Z poprzedniej (klik) kupiłam płaszcz, koszulę, sweter i buty. Reszta nie była aż tak ważna, może poza torebką, która przechodzi i do tej listy. Oto więc moja zimowa lista życzeń, Mikołaj może mi trochę z nią pomóc :)

1. Żakardowy sweter. Marzy mi się właśnie w taki wzór. Jest piękny. Ten ze zdjęcia pochodzi z H&M, ale w Stradivariusie widziałam jeszcze ładniejszy. Na 100% będzie mój. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Jest ciepły, miły w dotyku idealny na zimę.
2. Lokówka Remington CI9532. Właśnie ta, duża, 32 mm. Mam coraz dłuższe włosy więc mam ochotę eksperymentować z fryzurami. Marzą mi się piękne loki, bo moje włosy wyprostowane wyglądają mizernie. Loki dodałyby im objętości a w dodatku wyglądają mega uroczo.
3. Skórzane spodnie. Wymarzyłam sobie takie, bo fajnie wyglądałyby z moim nowym płaszczem. Poza tym są bardzo kobiece i uwielbiam oglądać z nimi wszelkie stylizacje. Mam nadzieję, że znajdę gdzieś takie, które będą dobrze na mnie leżeć. Już się sobie w nich wyobrażam :)
4. Torebka. Moja zeszłoroczna ma już nieźle obdarte rączki, więc czas na nową. Podoba mi się ta z H&M, ale wiem, że torebki z tego sklepu nosi bardzo dużo osób, więc będę chyba szukała gdzieś indziej.
5. Portfel. W sklepach jest pełno ślicznych portfeli. Ja chciałabym jakiś elegancki i może w jasnym kolorze, bo ostatnio dominuje u mnie czerń i szarość. Ten ze zdjęcia pochodzi z Mohito. Ma w środku dużo przegródek na karty i dokumenty, osobne na monety i banknoty i miejsce na zdjęcia :) Koniecznie chcę właśnie taki, do którego będę mogła wsadzić zdjęcia, bo zawsze mi się marzył ale nigdy jakoś go nie kupiłam.

Jak tam mają się Wasze listy do Mikołaja? :)

wtorek, 11 listopada 2014

Odżywkowanie włosów (OMO)

Ostatnio znów przypomniało mi się o metodzie OMO (odżywka|mycie|odżywka) i z powodzeniem zaczęłam ją stosować. Kiedyś też myłam w ten sposób włosy, jednak nieco inaczej, bo na mokro. Wyglądało to tak, że wchodziłam pod prysznic, moczyłam włosy, na długość nakładałam odżywkę, nie spłukując jej myłam głowę szamponem, spłukiwałam całość i znów nakładałam odżywkę. Przyznam, że nie zauważyłam wtedy jakichś spektakularnych efektów. 

Jak wygląda metoda OMO na moich włosach?

Tym razem postanowiłam zmienić technikę. Teraz nakładam odżywkę na suche włosy około pół godziny przed planowanym myciem włosów. Czasem nawet zostawiam ją na całą noc w połączeniu z jakimś olejem. Odżywką, którą używam jest właściwie maska Biovax z olejami. Jeśli chodzi o szampon, to nie wymyślam, że musi być łagodny/mocny/specjalny. Używam tego, który aktualnie jest otwarty, czyli w tym przypadku Equilibra wzmacniająca. Drugą odżywką jest zazwyczaj również Biovax, bo go uwielbiam i jest dla moich włosów świetny. Jeśli nie on, to cokolwiek co muszę zużyć. Po tej metodzie zawsze dodatkowo zabezpieczam końcówki serum. Ja mam jeszcze trochę resztek serum z Biovaxu i to jego używam w tym celu. Ładnie pachnie, nabłyszcza i wygładza.

Po takim myciu włosy bardzo mi się odwdzięczają. Są super miękkie, jak nigdy! Gładkie, błyszczące i bardzo nawilżone i odżywione. Wyglądają wyjątkowo zdrowo. Stosuję tą metodę za każdym razem, kiedy myję włosy, czyli co 1/2 dni.

Któraś z Was stosuje tą metodę? Co o niej sądzicie?


poniedziałek, 10 listopada 2014

Chuda - źle, gruba - źle.

Mam nadzieję, że tytuł posta nikogo nie urazi. Wiem, że ludzie różnie reagują na słowo "gruba", ale chciałam sprowokować Was do przeczytania dzisiejszego wpisu. Dotyczy on pewnego problemu, z którym jako osoba szczupła stykam się bardzo często.

O co chodzi? Już mówię. Jestem szczupła. Tak, jak widać jest to problem. Nie dla mnie, bo uważam się za osobę o normalnych wymiarach i kształtach. Kości mi nie wystają, biust i biodra są na swoim miejscu. Noszę rozmiar 34/36. Jak się okazuje dla wielu ludzi jest to dziwne. Dlaczego w naszym kraju, jeśli masz rozmiar mniejszy niż 40 to jesteś podejrzewana o anoreksję? 
Najgorszy tekst, jaki z tego powodu w życiu usłyszałam brzmiał "Jak ona sobie poradzi w pracy, jest taka chuda". To, że jestem chuda, nie znaczy, że nie mam siły! Mam jej tyle samo co przeciętny człowiek! A w dodatku jestem sprawniejsza i zwinniejsza od "większych".
Nie wiem, może większość tych słów jest wywołana zazdrością. Mam naprawdę duży apetyt, jem całą masę słodyczy, właściwie to ciągle jem. To nie moja wina, że mam takie ciało, ale bardzo się z tego cieszę. Uwielbiam wyglądać tak, jak wyglądam i uważam to za atut. Rozmiar 36 jest zdrowy, normalny.

Może będziecie się zastanawiać, ile ja właściwie ważę. Ważę 45/46 kg i mam 164 cm wzrostu. Brzmi strasznie i można by pomyśleć, ze faktycznie mam niedowagę, ale tak nie jest. Taka jest moja natura. Z resztą widziałyście zdjęcie mojego ciała tu, w zdjęciach tygodnia, czy tak wygląda wychudzone ciało? Nie mam nic z anorektyczki. Ludziom niestety nigdy nie dogodzisz. 

Post jest trochę chaotyczny, bardziej musiałam się wyżalić. Któraś z Was spotkała się z podobnym problemem? Mnie momentami doprowadza to do szału.


sobota, 25 października 2014

Płyn micelarny Garnier 3w1

Wiem, że o tym płynie micelarnym mówiło się już dużo w blogosferze, ale ja zakupiłam go dopiero miesiąc temu, bo musiałam zużyć Biodermę. Garnier miał być właśnie jej tańszą alternatywą. Zapłaciła za niego niecałe 15 zł, a Bioderma kosztowała mnie ok. 50 zł. Trzeba jednak przyznać, że starczyła mi na 7 miesięcy, a miała 250 ml (!). Jest to jak najbardziej opłacalne, ale Garnier wychodzi jeszcze taniej i starcza na dłużej, bo jego pojemność wynosi 400 ml.

Więc tak, używam tego płynu już od miesiąca, a zużycie jest naprawdę niewielkie. Używam go do demakijażu twarzy, oczu i jako tonik. Wydaje się, że starczy mi na bardzo długo. Pozostawia na twarzy bardzo przyjemne uczucie, koi ją i łagodzi. Nie ściąga i nie wysusza skóry i nie zostawia zbyt tłustego filmu. Jest tak łagodny, że nie pojawiły mi się po nim podrażnienia ani pryszcze.

Jedyną jego wadą, jest jak dla mnie jego "bezzapachowość". Niby nie pachnie, ale kiedy nałożę go na twarz czuję jakby wilgotną ziemię z kwiatów.... średnio jest to przyjemne, ale taka jakość za taką cenę to naprawdę rzadkość. Mimo jego dziwnego (nie)zapachu warto w niego zainwestować. W dodatku często jest w promocji, więc jego cena waha się w granicach od 10 do 15 zł. 

Podsumowując: Łagodny (nie podrażnia, koi skórę), tani, dobrze oczyszcza, delikatnie nawilża, lekko śmierdzi.

Jest to po prostu bardzo przyjemny płyn do demakijażu. Łagodny i skuteczny, czego chcieć więcej? Jeśli macie na niego ochotę, jest teraz dostępny w Super-Pharm o 30% taniej. 

czwartek, 23 października 2014

Aktualizacja włosowa - październik

Hej! Dziś postanowiłam zrobić małą aktualizację włosową. Wybaczcie mi tylko te nieprofesjonalne zdjęcia, ale ostatnio zawsze, kiedy chcę zrobić fotki do aktualizacji, to nie ma przy mnie mojego pomocnika :)
Może tego nie widać, ale końcówki z przodu są dość przesuszone i porozdwajane. To oczywiście zasługa tego, że zapuszczam włosy z boba i od tamtej pory nie odwiedziłam fryzjera, żeby mi je wyrównał, tylko sama przy nich mieszam. W listopadzie mam zamiar w końcu udać się do profesjonalisty, który nada moim włosom odpowiedni kształt. Mam nadzieję, że znajdę kogoś, kto zrozumie, że zależy mi na długości i skróci ich jak najmniej. 

Jeśli chodzi o pielęgnację, to przez ostatni czas używam wzmacniającego szamponu Equilibra. Sprawdza się raczej średnio i mam po nim dość szorstkie i matowe włosy, ale chcę już go zużyć i kupić coś nowego. Moimi odżywkami są Timotei Precious Oil, Nivea z keratyną i balsam Babuszki Agafii. Do tego co jakiś czas olejuję włosy. Ostatnio zaczęłam kombinować i wymieszałam olej kokosowy z Alverde i odżywką Biovax. Wyszło całkiem przyjemnie i odżywczo.
Po każdym myciu pryskam włosy odżywką bez spłukiwania z Gliss Kur i to wszystko. Narzekam tylko na te niesforne końcówki, ale niedługo się ich pozbędę. Wiem, że wtedy cała fryzura zyska zupełnie inny, zdrowszy wygląd.

Na zdjęciu poniżej widać kilka białych kropek z rozdwojonych końcówek. W rzeczywistości jest ich o wiele więcej i ogólnie włosy z przodu są o wiele bardziej zniszczone niż z tyłu. Zdecydowanie nadszedł czas odwiedzić fryzjera, w końcu minął już rok! Nie wiem, czy nie zrobić sobie przy twarzy tak zwanych "pazurków", żeby nadać włosom trochę lekkości ale jednocześnie pozbyć się jak najwięcej zniszczeń.

Chętnie przeczytam Wasze porady na temat kształtu fryzury przy włosach mojej długości.


niedziela, 19 października 2014

OOTD #1: Warm autumn


Chciałam dzisiaj pokazać Wam jedną z moich ulubionych jesiennych stylizacji. Tym samym chciałabym zapoczątkować całą serię postów, w których będę pokazywać to, w czym chodzę. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i że może czymś Was zainspiruję. 
Na mojej twarzy brak jakiegokolwiek makijażu - typowa, leniwa niedziela, ale wyjątkowa, bo dawno nie było tak ciepło. Pogoda idealna na spokojny spacer, a na spacerze lubię być ubrana wygodnie i luźno.

Uwielbiam tą koszulę za to, że jest wykonana w 100% z bawełny. Jest mięciutka i całkiem gruba, więc spokojnie mogę ją nosić bez podkoszulki. Ciężko było taką znaleźć, bo większość wykonana jest ze sztucznego i bardzo cienkiego materiału. Ta idealnie nadaje się na jesień.

Koszula Reserved | Koszulka Cubus | Spodnie Zara | Trampki Converse 


środa, 15 października 2014

Priorin Extra - moja opinia

Jakiś czas temu na blogach zapanował szał na nowy suplement wzmacniający włosy o nazwie Priorin Extra. Z racji włosomniaczego bloga i ja mogłam wypróbować trzymiesięczną kurację, która miała zdziałać cuda na moich włosach. Miało być pięknie, cztery składniki, które miały zrobić swoje, czyli zahamować wypadanie i zwiększyć produkcję włosów. Tatatata... chyba wiecie już, jak było. Na pewno nie tak, jak obiecywał producent.

Zacznę od tego, że wytrzymałam biorąc Priorin tylko półtora miesiąca. Po tym okresie moja twarz zareagowała mnóstwem nieprzyjaciół. Nie jestem osobą, która aż tak poświęca się dla dobra testów i odstawiłam tabletki w kąt. Minęło trochę czasu i wszystko wróciło do normy. W ten sposób zostałam z półtorej opakowania tego specyfiku i nie wiem, co z nim zrobić. Jeśli któraś z Was ma ochotę go przetestować - chętnie go oddam. Jak nie - wyrzucam. 

Należy tutaj wspomnieć też o cenie. Kuracja wymaga stosowania go przez trzy miesiące, po dwie tabletki dziennie. Potrzebujemy więc trzy opakowania po 60 kapsułek, a jedno kosztuje ponad 60 zł. Cena kuracji wyniesie nas więc ponad 180 zł. Jest to bardzo dużo, jak na suplement wzmacniający i jak się o tym przekonałam - nie działający. Wiem, że półtora miesiąca to nie jest wystarczający czas, żeby ocenić działanie tabletek, ale jeśli źle wpłynęły one na moją cerę i nie mogę kontynuować ich stosowania, uznaję je za bubel. 

W trakcie mojej niedokończonej kuracji stan włosów nie poprawił się, nie przestały wypadać, a wręcz po odstawieniu ich włosy zaczęły lecieć jak szalone. 

Zwlekałam z podzieleniem się moją opinią o tym produkcie, bo nie chciałam pisać jej na świeżo, w nerwach. Chciałam na spokojnie opisać jego wady. U mnie się nie sprawdził. Nie wiem, jak u innych osób, bo nie zauważyłam, żeby pojawiały się na jego temat jakieś posty.

Podsumowując: U mnie nie dał rady. Uważam, że nie opłaca się inwestować takiej sumy w Priorin, na rynku można znaleźć dużo lepsze i tańsze suplementy, które być może będą efektowne, a jeśli nie, to nie będzie aż tak szkoda pieniędzy.

Jak sprawdził się u Was? Czy tylko ja mam o nim takie zdanie?

poniedziałek, 13 października 2014

Dodatki i meble do mieszkania w Biedronce!

Dziś w Biedronce pojawiła się nowa gazetka, o której koniecznie muszę Was poinformować! Tym razem w asortymencie znajdziemy pojemniczki na biżuterię, zestaw czterech wiklinowych koszyczków (które uwielbiam) i wygodne domowe kapcie-baleriny. Bardzo podoba mi się też ława wykonana w nowoczesnym stylu. Link do gazetki >KLIK<



To była pierwsza część Biedronkowej gazetki "Stylowe mieszkanie". 20 października pojawi się jej druga część, w której urzekła mnie biała komódka, o której marzę już od dawna. Jest naprawdę śliczna, a w tej cenie prezentuje się jeszcze lepiej :) Warty uwagi jest też ten niesamowity prysznic. Link do gazetki obowiązującej od 20 października >KLIK

niedziela, 12 października 2014

Ulubiony jesienny wosk - YC Salted Caramel

W poprzednim poście wspomniałam, że moim ulubionym zapachem na jesień jest wosk Yankee Candle Salted Caramel. Stwierdziłam, że napiszę o nim coś więcej, niż tylko tyle, że mi się podoba.

W przeciwieństwie do moich domowników, uwielbiam słodkie i duszące zapachy. Mało tego, jednym z moich ulubionych smaków jest właśnie karmel. Kiedy natknęłam się na ten wosk w sklepie, od razu trafił w moje ręce. Wystarczyła chwila w kominku i pokochałam go od "pierwszego powąchania". 
Wiem, że nie wszystkim może się on podobać, ale jeśli tak jak ja gustujecie w słodkich zapachach, powinien przypaść Wam do gustu. Nie potrafię dobrze określać zapachów, jednak tak, jak sama jego nazwa wskazuje, jest naprawdę słono-słodki, inny, wyjątkowy. Są w nim dwa przeciwne zapachy, które idealnie się komponują. 

Miałyście, bądź macie ten zapach w swojej woskowej kolekcji? Co o nim sądzicie? 

sobota, 11 października 2014

I ♥ fall

Piękna, polska (deszczowa i pochmurna), złota jesień już w pełni, więc nic nie stoi na przeszkodzie w zrobieniu tagu, który ostatnio krąży po blogach. Lubię takie zabawy i chętnie się do nich przyłączam :)

1. Ulubiony produkt do ust na jesień?
W tym roku mam tylko różową Babylips i muszę przyznać, że jest świetna, bo nadaje ustom delikatny, różowy kolor, który wprowadza mnie w pozytywny nastrój, kiedy za oknem plucha.
2. Ulubiony jesienny kolor lakieru do paznokci?
Zdecydowanie bordowy. W tym roku mam na jego punkcie obsesję. Do tego długie paznokcie i wszystko wygląda naprawdę kobieco.
3. Ulubiony jesienny napój?
Rozgrzewające herbaty to napój z którym się nie rozstaję. Mam do tego swój kubek-termos ze Starbucks'a i mogę lecieć w miasto.
4. Ulubiona świeca zapachowa?
Jesienią uwielbiam zapach Yankee Candle salted caramel. Jest słodki i zarazem bardzo klimatyczny. Idealnie wpasowuje się w mój jesienny gust.
5. Ulubione akcesoria jesienne w garderobie lub w domu? 
Akcesoria w domu to na pewno woski YC, a w garderobie grube, ciepłe swetry. Uwielbiam się takim owinąć i grzać.
6. Ulubiona zmiana w przyrodzie?
Uwielbiam odcienie jesieni i lubię patrzeć na kolorowe liście za oknem. Jeszcze bardziej lubię je fotografować. To wszystko ma niesamowity urok.
7. Ulubiony horror, film o duchach, film na Halloween?
Jeden z najstraszniejszych filmów, jakie oglądałam to "Grave Encounters". Niech Was nie zwiedzie, że na początku mało się dzieje. Później naprawdę można dostać zawału! Polecam tym, którzy tak jak ja lubią horrory o opuszczonych, nawiedzonych miejscach.
8. Ulubiony jesienny owoc/potrawa?
Nie mam ulubionego jesiennego jedzenia. Cały rok jem to samo.
9. Gdybyś poszła na imprezę halloweenową za co byś się przebrała? 
Ciekawe pytanie. Myślę, że przebrałabym się za nieźle zmasakrowane zombie. Miałabym dużo fajnej zabawy przy tworzeniu zgniłej twarzy. Tak, to byłoby zombie!
10. Jaki trend tej jesieni podoba Ci się najbardziej? 
Koszule w kratę. Jest w nich coś luźnego i zarazem dziewczęcego i kobiecego. Zaopatrzyłam się już w jedną. Koszule to była w tym sezonie moja miłość od pierwszego wejrzenia.
11.  Ulubione muzyka na jesień? 
Nie mam ulubionej jesiennej muzyki. Zawsze słucham tego, co aktualnie pasuje do mojego nastroju. 
12. Ulubiona stylizacja na jesień?
Botki, gruby szalik, jeansy, jakiś ciepły sweter i skórzana kurtka. Taka standardowa stylizacja jaką noszę jesienią. 
13. Ulubiona jesienna fryzura?
Zdecydowanie kitka lub kok. Jesienią, gdy powietrze jest wilgotne, często pada  i wieje nie widzę innego rozwiązania. Nie lubię, kiedy coś lata mi dookoła twarzy lub kiedy ułożę włosy a deszcz i tak zrobi swoje.
14. Ulubiony jesienny makijaż?
Nie mam, zawsze maluję się tak samo delikatnie. Podkład, korektor, tusz, bronzer i róż.
15. Co lubię, a czego nie lubię w jesieni?
W jesieni najbardziej lubię ten charakterystyczny, trochę romantyczny klimat. Chłodne wieczory spędzone pod kocem i przy filmie, w powietrzu zapach wosku a w ręku pyszna herbata. To, czego nie lubię w tej porze roku to częste opady deszczu. Nie lubię, kiedy pada i już.

piątek, 10 października 2014

Birthday Girl

No to kolejny rok minął. Nie mam na ten temat żadnych egzystencjalnych przemyśleń. Stawiam nowe kroki. "Dorosłe" życie pochłania mnie coraz mocniej. Najważniejsze, że mam wokół siebie ludzi, którzy mnie kochają i akceptują. Kilka lat temu napisałabym na pewno coś więcej. Coś o tym, że przede mną kolejny rok, w którym nie czeka mnie nic dobrego. Na szczęście uporałam się ze wszystkimi czarnymi myślami. Życie jest ciężkie, ale takie jest. Masz dwoje rodziców? Ciesz się. Nikt nie wyrzuca Cię z domu o 4 nad ranem? Ciesz się. Moje drugie ulubione motto brzmi "Twoje blizny są Twoją siłą". Wierzę w to. Wszystko, co kiedyś mnie osłabiało sprawiło, że dziś jestem silna. Mam może czasem trochę olewcze podejście, ale to naprawdę pozwala przetrwać. Najciekawsze w życiu jest to, że mijamy się na ulicy nie mając pojęcia, przez jakie piekło przeszła osoba stojąca obok.

No i wyszło na to, że jednak miałam jakieś przemyślenia.
Dziś są twoje urodziny
Taki ważny, zwykły dzień


poniedziałek, 6 października 2014

Tydzień w zdjęciach


1. Pierogi z kapustą i grzybami i ruskie. Roboty było bardzo dużo, ale wyszły przepyszne! 2. The Sims 4. Jestem Simomaniaczką i uważam, że wszystkie części są świetne, a najnowsza jest wyjątkowa. 3. Taaaki tam prosty outfit na coraz chłodniejsze dni.


4. Ostatnio koczek na wypełniaczu był moją ulubioną fryzurą, jednak nie noszę jej często bo "bolą" mnie po nim włosy. Tak czy inaczej, myślę, że wygląda super. 5. Taaaki duży kot jestem, całą połowę łóżka zajmuję i jeszcze stópkami wchodzę na drugą! 6. Nasz kot ma swojego misia którego zawsze depcze a potem na nim śpi :D Kocia logika.


7. Pyszne ciastka, które sama zrobiłam i sama jadłam (niby były pyszne... jasne!) 8. Kolejna jesienna stylówka, moja ulubiona, chodzę tak chyba cały czas! (ale robię pranie haha :D) 9. Kawa z bananem, mlekiem i bitą śmietaną. Pierwszy raz próbowałam takiego połączenia, nie było złe.


10. We wrześniu upłynęło nam razem dwa i pół roku. Ciągle jesteśmy w sobie zakochani po uszy! Najważniejsze to połączyć przyjaźń i miłość :) 11. Ognisko i pyszne kiełbaski. Moglibyśmy jeść tak cały czas. Tutaj trzy pieczenie na jednym ogniu (kiju) :D 12. Idealny poranek to kawa z bitą śmietaną i chwila na sprawdzenie co się dzieje w świecie.

czwartek, 2 października 2014

Hennowanie - Khadi Ciemny Brąz


W weekend postanowiłam po raz kolejny użyć henny Khadi. Było to już moje czwarte podejście i za każdym razem moje włosy stają się zupełnie inne - lepsze :)

Tym razem nieco ulepszyłam "papkę". Pół saszetki zalewałam ciepłą wodą do uzyskania konsystencji podobnej do śmietany. Później dodałam poniższe składniki:
  • Łyżka maski do włosów Wax Awokado (przy okazji w końcu ją zdenkowałam)
  • Łyżeczka cynamonu, żeby nieco złagodzić ostry zapach henny
  • Sok z połowy cytryny
Produkt dokładnie rozrobiłam w szklanej misce i  wymieszałam drewnianą łyżką. Zawinęłam miskę w reklamówkę i odstawiłam na kilka godzin w ciepłe miejsce, żeby henna uwolniła więcej barwnika.

Efekty, jakie uzyskałam na włosach, to przede wszystkim delikatna zmiana koloru. Włosy lekko się przyciemniły i nabrały cieplejszego, brązowego odcienia. Dodatkowo niesamowicie się błyszczą, są wygładzone i jakby grubsze w dotyku. Nie miałam żadnego przesuszenia, wszystko poszło dobrze.

Ogromnym minusem henny jest jej nieprzyjemny i bardzo intensywny zapach. Dla mnie jest on duszący i przyprawia mnie o ból głowy. Na moich włosach utrzymuje się on jeszcze do kilku myć, czyli długo, bo myję włosy co dwa dni. Jednak efekt, jaki daje podoba mi się na tyle, że jestem w stanie to wytrzymać. Domownicy niestety też muszą :)


Zdjęcie przed i po hennowaniu
Przy okazji możecie zobaczyć stan moich włosów. Kiedy zakładałam tego bloga były one w strasznym stanie >pierwszy włosowy post<, teraz moim zdaniem wyglądają naprawdę dobrze, a co najważniejsze, są całkiem naturalne, a do tego głównie dążyłam. Jeden cel osiągnęłam, teraz dążę do uzyskania satysfakcjonującej mnie długości :)

wtorek, 30 września 2014

Plan zakupowy - przegląd gazetek

Zaczyna się kolejny miesiąc, więc postanowiłam zrobić kolejny plan zakupowy, a co za tym idzie poprzeglądać gazetki promocyjne w celu znalezienia ciekawych produktów w przystępnych cenach. Wszystkimi odkryciami podzielę się z Wami poniżej :)

Najpierw zajrzałam do drogerii Hebe, której gazetka ważna jest od jutra. >Gazetka< Warte uwagi są odżywki Garnier Ultra Doux, w tym słynna wersja Awokado i masło karite. Jest to jedna z lepszych odżywek, jakich używałam i zawsze chętnie do niej wracam. Dobrze nawilża, zmiękcza i widocznie odżywia włosy. Drugim produktem, który warto kupić jest maska Biovax. Na pewno wiecie, że je uwielbiam i chwalę przy każdej możliwej okazji, ale nie zawiodłam się na żadnej wersji, której używałam. Daje niesamowity efekt i wpływa na zmianę wyglądu włosów na lepsze. Ostatnią rzeczą, która wpadła mi w oko w Hebe są duże żele pod prysznic z pompką. Uważam, że to bardzo wygodne rozwiązanie podczas kąpieli. Przyznam, że w regularnej cenie nie kupuję takich żeli, bo uważam, że są drogie, natomiast w promocji sięgam po nie bardzo chętnie.


W Rossmanie też znalazłam kilka ciekawych rzeczy. >Gazetka< Przede wszystkim na pewno skuszę się na odżywkę i szampon z Alterry. Jest to mój ulubiony, drogeryjny zestaw do pielęgnacji włosów, który jest nieco delikatniejszy od reszty ze sklepowej półki. Szampon dobrze oczyszcza i zmywa oleje, a odżywka ładnie nawilża i pielęgnuje. Wracam do nich regularnie. W promocji jest też mój ukochany, matujący puder Rimmel Stay Matte, którego chyba nigdy nie zamienię na żaden inny. Świetnie matuje i daje naturalny efekt. Mam ochotę skusić się też na płyn micelarny Garnier, o którym jest ostatnio głośno i są to same zachwyty. Mam akurat do tego wymówkę, bo kończy mi się moja Bioderma i chętnie kupię coś równie dobrego, ale tańszego.


W gazetce z Carrefoura upatrzyłam sobie śliczny, szklany słoiczek za 2,99 zł, który wykorzystam do przechowywania cukierków i ciastek. Jeden już mam, ale nigdy mało, uwielbiam takie dodatki. >słoik< Bardzo spodobały mi się też tanie kubki do latte. Mam ostatnio fisia na punkcie kaw i muszę się w kilka takich zaopatrzyć, szczególnie, że jeden kosztuje zaledwie 1,99 zł. >kubki<


W Pepco zainteresowały mnie dresowe spodnie. Ciekawe, jakby wyglądały na mnie w praktyce. Na zdjęciu bardzo mnie kuszą :) Rozglądam się ostatnio z podobnymi. Jeśli leżą dobrze, za tą cenę kupię je z wielką chęcią. Oby jeszcze były, bo gazetka kończy się za dwa dni! >>Gazetka<<


poniedziałek, 29 września 2014

Pomysły na zorganizowanie Dnia Chłopaka

Wiem, że dzień chłopaka już jutro, 30 września, i że czasu zostało mało, ale może kogoś jeszcze poratuję i podsunę ciekawy pomysł na jutrzejszy dzień :) Postanowiłam nie iść w stronę typowych prezentów, a raczej ciekawych przygód i doświadczeń w rozsądnych cenach. Moje pomysły można wykorzystać też jako urodzinową niespodziankę lub szaloną randkę :)


poniedziałek, 22 września 2014

Suchy szampon Batiste Wild


Szampony Batiste zna już chyba cała blogosfera, jednak z pewnością nie każdy testował wszystkie rodzaje, więc postanowiłam powiedzieć co nieco o wersji Wild, którą kupiłam, kiedy pojawiła się w Biedronce. Jeśli mam być szczera, kupiłam akurat tą, bo nie miałam już żadnego wyboru - pierwszego dnia rozeszły się jak świeże bułeczki. Poprzedni Batiste, jakiego miałam był w wersji Tropical i to do niego mniej więcej będę porównywać Wild.
Ja używam suchego szamponu sporadycznie, np. kiedy nie chce mi się myć włosów a muszę wyjść do sklepu, więc duże opakowanie (120 g) starcza mi na długo. To mam już dwa miesiące i zużyłam gdzieś tak połowę. Uważam, że za taką cenę i wydajność jest to świetny produkt, który może nas podratować w wielu sytuacjach. Używam go też kiedy w ciągu dnia przetłuści mi się grzywka.

Co do działania, to tak, faktycznie absorbuje sebum i zanieczyszczenia. Od razu można zobaczyć różnicę - nikt nie powie mi, że nie myłam głowy. Produkt jest biały, ale po wmasowaniu go i rozczesaniu włosów wszystko znika. Sprawdza się dobrze, w 100% spełnia swoje zadanie. Jedyne, co mogę mu zarzucić, to że nie dodaje specjalnie objętości ani nie pozostawia uczucia odświeżenia, jakie miałam po użyciu wersji Tropical. 
Jeśli chodzi o jego zapach, jest to mieszanka kakaa z kwiatami (?), nie każdemu przypadnie do gustu. To bardzo specyficzna woń. 

Wątpię, że kupię go ponownie, są lepsze wersje niż ta.

sobota, 20 września 2014

Under20 multifunkcyjny krem BB


Postanowiłam sobie ostatnio, że zrezygnuję z podkładu na rzecz jakiegoś lekkiego kremu BB. Moja cera ma się dobrze, więc nie muszę specjalnie jej maskować. Postawiłam na multifunkcyjny, antybakteryjny krem BB z Under20. Używam go już jakiś czas, więc czas coś o nim opowiedzieć.

Wybrałam kolor 02, natural, bo po lecie jestem opalona, ale twarz zdecydowanie odbiega od reszty ciała. Udało mi się trafić z odcieniem w dziesiątkę, bo po rozprowadzeniu idealnie komponuje się z moją opalenizną. Konsystencja jest faktycznie kremowa, lekko gęsta, dzięki czemu bardzo przyjemnie i łatwo się go nakłada, nie zostawia smug i wtapia się w skórę, przez co staje się praktycznie niewidoczny. Dodatkowo bardzo podoba mi się jego zapach, świeży, trochę pudrowy, ale nienachalny. Lubię go :) 

Jeśli chodzi o wyrównywanie koloru skóry, to radzi sobie z tym świetnie, jednak nie jest w stanie zakryć nawet najmniejszej niedoskonałości. Jest to tylko krem BB, więc i tak tego nie oczekiwałam, choć ponoć "maskuje niedoskonałości: 85%", jak to pisze producent na opakowaniu. Po nałożeniu czuć lekki nawilżenie, ale jednocześnie widać zmatowioną skórę. Super efekt :) Jednak żeby wszystko wyglądało naturalnie, skóra musi być do tego dobrze przygotowana. Produkt z łatwością podkreśla suche skórki. 

Ogólnie całkiem polubiłam ten krem, jest tani i dobrze się sprawdził, ale nie zaprzestanę na poszukiwaniach. Może znajdę coś lepszego :)



czwartek, 11 września 2014

Jesienna wishlista


Jesień jest już bardzo blisko, postanowiłam więc jak zwykle na różne pory roku stworzyć listę zakupowych życzeń :) Nie będę zbędnie rozpisywać się na ten temat. Wszystko dokładnie widać na zdjęciu. Kolor Essie to Bahama Mama.
Dzięki tym listom nigdy nic mi nie umyka i kupuję dokładnie to, co chciałam :)

wtorek, 9 września 2014

Timotei Precious Oils, drogocenne olejki - szampon i odżywka


Witajcie moje kochane :) Dzisiejszy post poświęcony będzie bardzo ciekawemu duetowi, a mianowicie odżywce i szamponowi Timotei z serii Precious Oils. Zdecydowałam się na zakup tych produktów ze względu na bardzo wysoką ocenę na wizażu (Odżywka 4,60 | Szampon 3,79). Standardowo stwierdziłam, że jeśli sprawdziła się większej grupie osób, to i u mnie zda egzamin.

Obydwa produkty przeznaczone są do włosów normalnych lub suchych, czyli jest to dla mnie idealny komplet. Znajdziemy w nich olejki arganowy i migdałowy oraz ekstrakt z organicznego jaśminu. Zarówno szampon jak i odżywka pozbawione są parabenów i barwników. Jeśli jesteś zainteresowana, zapraszam dalej :)

Szampon Timotei Precious Oils, drogocenne olejki.
Butelka o pojemności 400 ml posiada bardzo wygodny dzióbek, z którego wydobywa się produkt. Wystarczy lekko nacisnąć z jednej strony, wszystko działa sprawnie i bez zarzutu. Plastik, z którego wykonana jest buteleczka jest biały, więc nie mamy jednak możliwości sprawdzenia, ile szamponu nam zostało. Konsystencja  jest idealna, ani za rzadka ani za gęsta, w perłowym kolorze. Wystarczy nałożyć na dłoń niewielką ilość, a wystarczy ona na całą głowę i świetnie się spieni. Zapach jest słodki, przyjemny,ale nie utrzymuje się długo na włosach.
Efekt - Czuję, że włosy są dokładnie umyte. Szampon pieni się bardzo dobrze i dochodzi w każdy zakamarek. Po jego użyciu włosy są przyjemnie miękkie i błyszczące. Delikatnie nawilża i pielęgnuje, ale nie jest to zaskakujący efekt. Jest to po prostu delikatny szampon, który nie robi nam krzywdy.
Początek składu - Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Glycerin, Jsminum Officinale Flower Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocos Nucifera Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil,

Odżywka Timotei Precious Oils, drogocenne olejki.
Ta buteleczka ma pojemność 200 ml i jest zaprojektowana w dokładnie ten sam sposób. Jest jedynie troszkę mniejsza. Zapach produktu pozostaje taki sam, jak szamponu, jednak konsystencja jest nieco gęstsza, a kolor bielszy i bez perłowej poświaty. 
Efekt - Zauważyłam, że po użyciu tej odżywki włosy są gładziutkie, mięciutkie i ładnie błyszczące. Nie plączą się, szczotka sunie po nich jak po maśle :) Mało tego, faktycznie nawilża włosy. Są one ujarzmione i nie puszą się. Nie odnotowałam żadnych minusów. Używanie jej to czysta przyjemność. Włosy wyglądają po niej bardzo dobrze.

Jestem bardzo zadowolona z działania tego duetu, Jak na drogeryjne produkty, poradziły one sobie świetnie. Wiem, że zawsze będę mogła do nich wrócić i mnie nie zawiodą :)


niedziela, 7 września 2014

3 przydatne i ulubione aplikacje na Androida #2

Postanowiłam dziś stworzyć drugą część postu, w którym dzielę się z Wami moimi ulubionymi i przydatnymi aplikacjami na telefon z systemem Android. Mój telefon jest kopalnią przeróżnych użytecznych aplikacji, które choć trochę pomagają mi w codziennym życiu. Nie znajdziecie na nim za to żadnych gier, no chyba że oddam go w ręce mojego Daniela :)
Mam nadzieję, że któryś z programów przyda się i Wam, zapraszam do krótkiej lektury.

1. Zacznę nieco intymnie i kobieco, ale przecież ten blog jest skierowany właśnie do tej grupy odbiorców. Nie wiem jak Wy, ale ja muszę mieć wszystko pod kontrolą, "te sprawy" tak samo. Dzięki aplikacji Mój Kalendarzyk zawsze wiem, kiedy mogę spodziewać się następnego okresu, ale też w łatwy sposób mogę dowiedzieć się ile trwają moje cykle i kiedy wypadają. Używam go już od długiego czasu i ani razu mnie nie zawiódł. Jest przejrzysty i bardzo prosty w obsłudze. Polecam :)


2. Moja następna propozycja to bardzo praktyczna aplikacja. Zawiera ona nie tylko mnóstwo pysznych przepisów, ale też minutnik czy przelicznik. Często używam jej w swojej kuchni. Należy dodać, że wszystkie przepisy zawierają co najmniej jeden produkt firmy Knorr. Aplikacja Przepisy.pl jest bardzo czytelna i posiada proste, przejrzyste menu. Ciekawą funkcją jest losowe wylosowanie przepisu poprzez potrząśnięcie telefonem. 


3. Ostatnia aplikacja na dziś nosi nazwę Jak dojadę. Uwielbiam programy tego typu, ponieważ poruszam się głównie komunikacją miejską. Tak jak w przypadku poprzedników, Jak dojadę jest bardzo prosta i intuicyjna w obsłudze. W szybki i łatwy sposób możemy dowiedzieć się jak dojechać z miejsca na miejsce. Dodatkowo możemy znaleźć w niej rozkłady jazdy autobusów i tramwajów. Działa świetnie i nie zawodzi. Używam jej bardzo często.


Edit: Przypominam Wam o świetnej gazetce Biedronki. Nie dość, że kuszą kosmetykami, to jeszcze mają w asortymencie koszulę w kratę, która marzy mi się już od dłuższego czasu! Jestem naprawdę zaskoczona :) Jak nigdy nie kupiłam ubrania w sklepie tego typu, tak teraz chyba się do tego przekonam :)

czwartek, 28 sierpnia 2014

Plan zakupowy - nowa gazetka Super-Pharm

W Super-Pharm pojawiła się nowa gazetka, więc od razu zaplanowałam, co kupię :) Kilka rzeczy planowałam od dawna i tylko czekałam, aż znajdą się w promocji. Mówię tu o szamponie Head&Shoulders, bo od czasu do czasu swędzi mnie głowa i myślę, że właśnie on może pomóc. Być może skuszę się też na żel pod prysznic Le Petit, bo zauroczyły mnie ich zapachy i to, że długo utrzymują się na skórze.
Szkoda, że pospieszyłam się z zakupem kompletu z Timotei. Gdybym się jeszcze trochę wstrzymała, kupiłabym go w takiej miłej promocji :)



wtorek, 26 sierpnia 2014

Pomysły na jesienne paznokcie

Jesień zbliża się do nas coraz większymi krokami. W moim mieście robi się coraz chłodniej, upały odeszły już na dobre. Pogoda coraz częściej płata figle w postaci deszczu i silnego wiatru, więc i ochota na żywe, kolorowe paznokcie przemija. Ja jestem zwolenniczką dopasowywania koloru paznokci do pory roku lub okazji. Zebrałam kilka inspiracji, które uznałam za idealne na jesień i skleiłam je w jedno zdjęcie. Na pewno muszę zaopatrzyć się w kolor zgaszonej śliwki, który możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu. Jestem nim zauroczona :) A jak to jest u Was z malowaniem paznokci? Czy tak jak ja, dopasowujecie manicure do pory roku?


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Tydzień w zdjęciach

1. Chwilę przed wyjściem na pokaz fajerwerków Pyromagic. 2. Deszczowy, wręcz ulewny dzień. 3. Smak dzieciństwa - Dumle. Zawsze będą najlepszymi cukierkami. 4. Kotełe śpi w szafie. To jedna z jego ulubionych miejscówek na drzemkę. 5. W końcu zakwitł nam słonecznik. Jeszcze trochę i będziemy się nim zajadać :) 6. Selfie! Na ustach różowa Babylips. Moim zdaniem wygląda przyjemnie :)

1/2/3. Kilka fotek z pokazu fajerwerków. Było niesamowicie! Efekty dźwiękowe i wizualne były idealnie ze sobą zgrane, co dało niemałe widowisko. 

1. Stylowe selfie w lustrze to podstawa :P 2. Małe zmiany zawsze są dobre. Odświeżyliśmy pokój jasnym kolorem. Wygląda teraz o niebo lepiej. 3. Kolejnym elementem zmian jest nowy, baaardzo puszysty, dywan. Możemy leżeć na nim cały czas :) Od dawna taki chciałam. Cieszę się z jego zakupu. Sprawia, że wnętrze jest cieplejsze i bardziej przytulne.

sobota, 23 sierpnia 2014

Hit czy kit? Maskara Rimmel Wonder'full


Na początku miesiąca dostałam się do Klubu Recenzentek Rimmel Wonder'full. Od dwóch tygodni jestem w posiadaniu ich nowego tuszu do rzęs, który dopiero co pojawił się w sklepach. Wiem, że nie minęło zbyt dużo czasu, ale mam ochotę wypowiedzieć się już na temat tej maskary. Dałam jej czas na zgęstnienie, jaki zwykle daje się tuszom. Ja nie potrzebuję nie wiadomo jak dużo czasu aby stwierdzić, czy tusz mi się podoba, czy nie.

Zacznę od pierwszego wrażenia, czyli opakowania. Nawet przypadło mi do gustu. Jest kobiece i proste. Nie ma w nim żadnych udziwnień, których nie lubię. Prostota zawsze wygląda najlepiej. Następną rzeczą, na jaką zwróciłam uwagę jest duża, zdaje się silikonowa, szczoteczka. Z początku się przeraziłam, bo mam malutkie rzęsy i od razu wyobraziłam sobie, jak podczas tuszowania brudzę całe powieki i nos. Na szczęście jednak okazało się, że szczoteczka jest idealna i nie sprawia żadnych problemów. Dodatkowo jej ogromnym atutem jest to, że świetnie rozczesuje rzęsy. Nie ma mowy o grudkach czy jakichś sklejeniach - wszystko perfekcyjnie wyczesane. Na tym jednak kończą się dobre strony tej maskary. Jestem naprawdę rozczarowana, że w żaden, nawet najmniejszy sposób nie pogrubia ani nie podkręca rzęs. Mam nawet wrażenie, że jeszcze bardziej je prostuje. Jedyny efekt, to przyciemnienie rzęs. Nie sprawdziła się nawet w roli rozczesywania innego tuszu, bo od razu psuje jego efekt. Co z tego, że rozczesze rzęsy, kiedy przy tym od razu sprawi, że kompletnie opadną. Jestem rozczarowana i niezadowolona. Nikomu jej nie polecę. Firma Rimmel była chyba zbyt pewna siebie organizując taką akcję promocyjną. Z przykrością stwierdzam, że to najgorszy tusz jakiego używałam.