niedziela, 29 czerwca 2014

Szanuj kelnera bo...

..to on odpowiada za to, co znajdziesz na swoim talerzu lub w szklance :)
Odkąd zaczęłam pracę jako kelnerka w hotelu, zetknęłam się z różnymi rodzajami ludzi. Irytujące zachowanie niektórych klientów natchnęło mnie do napisania dzisiejszej notki. Należy pamiętać, że praca kelnera jest stresująca i ciężka, a wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy i myśli, że jesteśmy maszynami. Chciałabym z punktach wypisać kilka typów osób, które powinny uważać na "dodatki" do zamówienia. Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię, że ja tak robię. Nawet jakbym chciała, to jestem pod wiecznym okiem kamer, ale wiele knajpek daje popalić tzw. "burakom", bo prawda jest taka, że za marną pensję, jaką dostaje kelner, nikomu nie chce się być uprzejmym dla chama.
Ja zrobię dziś listę osób, których kelnerzy nie lubią. Jeśli jesteś jednym z nich - czym prędzej zmień swoje zachowanie.




1. PSTRYK! CHODŹ TU!
Dokładnie wczoraj miała miejsce sytuacja, w której zostałam potraktowana jak służąca. Do baru weszła jakaś parka, rozsiedli się w fotelach jak władcy. Zerkam na nich, czy już przejrzeli kartę i może coś wybrali. Nagle co widzę? Pańcia, która to się tak wygodnie rozsiadła patrzy na mnie i PSTRYKA palcami, żebym do niej podeszła. Krew mnie zalała. Nie jestem na pstryknięcie dla królowej. Podchodzę sama, lub na subtelne skinienie, ale nie na chamskie pstrykanie palcami. Wiem, że osoba, która poprzednio pracowała na moim miejscu robiła takim ludziom dziesięciominutową pauzę, podczas której choćby się waliło i paliło, nie podchodziła do nich :)

2. POZNAJ MOJĄ ŁASKĘ.
Grupka klientów, zamówienie na 100 zł lub więcej. Płacą, ale coś tam jeszcze grzebią w portfelu. O, 20 gr! Proszę! Osobiście wstydziłabym się zostawić komuś 20 gr napiwku. Jeśli ktoś chce mi tyle dać, a uwierzcie, że takich osób jest dużo, po prostu tego nie biorę. Znam swoją wartość, wartość usługi, którą świadczę ludziom i mnie to obraża. Już lepiej nie dać nic, niż robić sobie takie jaja.

3. SZYBCIEJ!
Pracuję w barze, w którym jest 21 czteroosobowych stolików. Bywa, że są pustki, ale bywa też, że cała sala jest pełna, więc mam do obsługi 84 osoby. Warto wspomnieć, że zawsze jestem tylko ja i barman, nikt więcej. Oznacza to, że trzeba będzie trochę poczekać na swoje zamówienie. Normalny klient jest w stanie to zauważyć, ale niektórzy patrzą na mnie jakbym im kogoś zabiła i zwracają swoją uwagę głośnym westchnięciem lub innym komentarzem. Przykro mi to mówić, ale nie jestem w stanie się roztroić.

4. JESTEŚ MASZYNĄ. NIE PIJ, NIE SIEDŹ, PRACUJ.
Ile to było sytuacji, w której klienci byli oburzeni bo zobaczyli, jak kelner pije, szybko coś przegryza albo nie daj boże na chwilę siada! Niestety u mnie w pracy jest bar, który nie ma żadnego zaplecza, żeby się schować. Przez takich ludzi mam zakaz picia, jedzenia i siedzenia. Trudno wytrzymać 8 godzin ciągłego maratonu między stolikami bez wzięcia łyka wody. Mało tego, ciężko wytrzymać bez jedzenia. Jeśli jesteś osobą, która nie da kelnerowi odsapnąć, wyjdź.

Nie wiem, jak zareagujecie na ten post. Nie skarżę się i nie użalam nad pracą, którą sobie wybrałam. Pisząc to chciałam w pewien sposób odreagować. Praca w usługach ma wiele wad i nierzadko spotykam się z niemiłymi ludźmi, jednak jest też bardzo dużo uprzejmych, życzliwych osób, które doceniają nas, kelnerów za uśmiech przy obsłudze, mimo że mamy masę roboty i stresu.
Chciałam też w ten sposób uświadomić choć małą grupkę ludzi, że jeśli okaże się kelnerowi szacunek, na pewno będzie się świetnie i szybko obsłużonym, bez obawy o "dodatki". Szacunek za szacunek.

10 komentarzy:

  1. Ludzie lubią się wyżywać na innych a jeszcze jak to oni są klientami to pełne szaleństwo, nie lubię jak ktoś nie szanuje drugiej osoby i jej pracy, choć w większości powinno obwinić się pracodawce, właściciela. Brak zaplecza, czasu na przerwę czy małej ilości pracowników, ale to dyskusja na długo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, do wielu rzeczy przyczynia się właśnie, często oszczędny, pracodawca.

      Usuń
  2. O Boże, szczerze to pierwszy raz słyszę o takiej sytuacji z napiwkami. Dla mnie to byłby po prostu wstyd :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy ludzie nie mają wstydu.. Biedni przecież nie są, bo stać ich na drogie drinki a próbują mi wcisnąć do ręki kilka groszy.. Może gdybym była niemila albo zrobiła coś złośliwego, ale do każdego klienta podchodzę u uśmiechem i przyjaznym nastawieniem, traktuje ich tak, jakbym sama chciała być traktowana.

      Usuń
    2. Oj tak, zgadam się z wszystkim, co napisałaś! Jestem kelnerką w kawiarni, na szczęście nie mam takiego rygoru z jedzeniem czy piciem, ale niektórzy klienci potrafią mocno nadszarpnąć moje nerwy... Zdarza się, że mamy rezerwację na, przypuśćmy, 8 osób. Robię co w mojej mocy - rozkładam stoliki, dokładam dodatkowe krzesła, przychodzę po zamówienie, a potem może jeszcze kolejne; zbieram naczynia, pytam, czy wszystko ok... Ludzie zostawiają w kawiarni 100zł, płacą i troszkę bezczelnie mówią: była pani bardzo uprzejma, dziękujemy za obsługę! Po czym uśmiechają się i mówią "do zobaczenia" zostawiając mnie z kupą brudnych naczyń do zmywania. O napiwku mogłam pomarzyć. Bezczelność czy skąpstwo? Nie wiem, ale ja bym się tak nie zachowała.
      Czasem zauważam dziwną zależność. Paradoksalnie im więcej człowiek zamawia (a tym samym mam więcej pracy przy zamówieniu), tym mniej jest skłonny zostawić napiwku. Zdarzyło mi się, że klient zamówił tylko kawę, a przy płaceniu dostałam od niego dychę dla siebie. Nie wiem, od czego to zależy...

      Usuń
  3. Niektórzy ludzie są bezczelni.. 20 gr napiwku.. żal mi ludzkiej głupoty. ; o

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno złośliwość jest cechą głupców, więc wszystko jasne, ci klienci nie są mądrymi stworzeniami. Współczuję Tobie użerania się z nimi i podziwiam cierpliwość. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie umiałabym pracować z ludźmi.. Szczerze Cię podziwiam, ja jestem za bardzo pyskata, znając życie kazałabym temu komuś wsadzić sobie te 20 groszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ta praca wymaga stalowych nerwów i cierpliwości. Muszę zacisnąć zęby i po prostu bez żadnych emocji dalej obsługiwać takich klientów, inaczej mogliby się poskarżyć i wyleciałabym z pracy.

      Usuń
  6. I dopiero pracując właśnie jako kelnerka czy w sklepie człowiek się dowiaduje ile niewychowanych osób jest na świecie. Opowieści znajomych o niektórych ludziach na poczatku w głowie mi się nie mieściły, nie mogłam zrozumieć jak można się tak zachować i to w dużym mieście. Ludzie potrafią się o 1 gr kłócić..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)