niedziela, 8 lutego 2015

Iwostin, wzmacniający krem na naczynka

Cześć kochane! Dawno mnie tu było i bardzo zaniedbałam bloga. Kompletnie straciłam wenę i siłę do tworzenia nowych postów. Mam teraz na głowie dużo obowiązków i coraz mniej czasu na opisywanie swojej pielęgnacji. Jeśli chodzi o główny temat, czyli włosy, to są one w świetnym stanie i ciągle sobie rosną, ale wiadomo, do celu jeszcze długa droga. W najbliższym czasie postaram się zrobić aktualizację ze zdjęciami. 
Jestem też w trakcie delikatnego remontu w pokoju. Nowe meble, kolor ścian i takie tam. Czuję, że pojawi się też post z inspiracjami do mojej sypialni. Będzie w niej bardzo jasno. Kolorem przewodnim będzie biel. 

To może na dziś tyle, teraz zapraszam Was do przeczytania recenzji kremu Iwostin, który miałam okazję przetestować dzięki aptece www.i-apteka.pl .

Do przetestowania wybrałam krem wzmacniający naczynka, bo mam delikatny problem z zaczerwienionymi miejscami na twarzy. Głównie środek policzków. Krem ma za zadanie intensywnie pielęgnować skórę naczynkową, nawilżać i zmniejszać zaczerwienienia. Stosowałam go na noc codziennie przez dwa miesiące.

Tubka kremu ma pojemność 40 ml. Mało, ale po dwóch miesiącach mam go jeszcze na pewno połowę, a może i więcej. Stwierdzam więc, że jest wydajny. Ilość odpowiadająca wielkości ziarnka grochu starcza na dokładne posmarowanie całej buzi. Po nałożeniu przez chwilę czuć tłustą warstwę, ale szybko się wchłania. W dodatku bardzo ładnie pachnie :)
Nie wywołał u mnie żadnych podrażnień, ale jeśli chodzi o nawilżenie, to dla mojej skóry było ono zdecydowanie za małe, bo po jakimś czasie znów pojawiły się suche skórki na skroniach, policzkach i czole. Nic chyba nie dorówna nawilżeniu, jakie daje mi Cetaphil. 
Główne zadanie, jakiemu miał sprostać, było zmniejszenie zaczerwienień. Jeśli mam być szczera, to nie widzę różnicy. Nie wiem z resztą, czy są jakieś kremy, które faktycznie potrafią poradzić sobie z tym problemem i są w rozsądnej cenie. 

Jeśli mam go ogólnie ocenić, to jest to przyjemny, lekki, delikatnie nawilżający krem, który nie wyrządzi nam szkody, ani nie zrobi nic bardziej pożytecznego. Jest jakby neutralny. Wykończę go i być może w przyszłości wypróbuję inne produkty z tej serii ze względu na ich delikatność. Może zainwestuję w jakiś żel do mycia twarzy lub tonik. 

Skład dla zainteresowanych:
Aqua Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Cyclomethicone, Decyl Cocoate, Glycerin, Ethyoxydiglycol, Capryli/Capric Triglyceride, Vitis Vinifera Oil, Propylene Glycol, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Squalane, Esculin, Tocopheryl Acetate, Pentaerythrityl Distearate, Glyceryl Stearate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Polysorbate 60, Shea Butter, panthenol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane Polysorbate 80, Troxerutin, Biosaccharide Gum, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, PEG-8, Tocopherol, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Parfum

Miałyście do czynienia z tą firmą? Jak wrażenia? 

2 komentarze:

  1. Raczej nie wierzę, że krem bedzie działał na naczynka.
    Sama mam naczynka i jedynym skutecznym działaniem jest zamykanie ich w salonie.
    Metoda nie jest długotrwała - niestety.
    Miałam takie samo nazwisko :D
    Ładny blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli jednak sie nie sprawdzil - a szkoda bo szukam czegos podobnego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)